Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reformacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reformacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 265, Wartburg

W drodze na zachodnie krańce dawnej NRD dopisuję punkty do mojej wittenberskiej wycieczki. Oto kolejny: zamek w Wartburgu. Trudno, tu musi się pojawić strofa z Kaczmarskiego. 

sobota, 6 lipca 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 68, Lipsk (pod Nowym Ratuszem)

Pewna Pobożna Telewizja ma program pod tytułem "Rozmowy niedokończone". Gdybym miał nieco większą skłonność do pretensjonalności, ten blog mógłby się nazywać "Spacery niedokończone". Pod pretekstem tegorocznej rocznicy mogę kontynuować wycieczkę sprzed dwóch lat. I też jest rocznica.

wtorek, 14 maja 2019

Park na Pięćsetlecie

Czas jakiś temu opowiadałem o Dolnym Kubinie. Właściwie, to pod pretekstem Dolnego Kubina i rozstawionego tam kuriozalnego stoiska opowiadałem o rozpadzie Czechosłowacji. Zajrzyjmy tu znowu: Dolny Kubin to największe miasto i stolica Orawy, jeden z najważniejszych ośrodków słowackiego życia narodowego XIX wieku. To też historycznie ważny ośrodek protestantyzmu. W czasie ostatniego pobytu w Cieszynie wpadł mi w bibliotekę wydany właśnie w Dolnym Kubinie wielojęzyczny przewodniczek "Od reformácie po dnešok. Tešínskym Sliezskom a Oravou"1. A że miałem w planach pobyt na Orawie, przeczytałem z ciekawością.

wtorek, 8 stycznia 2019

Romańskie przyczółki. Cz. 4, to jest aneks

Tuż obok wejścia do kościółka w Rokiciu stoi sympatyczny pomnik. Wystawiono go zaledwie kilka miesięcy temu, w styczniu 2017 roku i poświęcono Stanisławowi Murzynowskiemu. Murzynowski urodził się w Suszycach (dziś części Włocławka), jego rodzina wywodziła się z nieodległego Murzynowa - znanego z kolei warszawskim geografom jako placówka Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych. Był pierwszym tłumaczem części Pisma Świętego z języków oryginalnych na polski.

piątek, 16 marca 2018

Widoki z drogi. Cz. 21: z Jawora do Radomic

Co na Zachodzie, to już wiemy. Wczoraj w SKT miałem zaszczyt i przyjemność opowiadać o swoich obejściach Tatr. Tymczasem zajrzyjmy na letni Śląsk. Ostatni przegląd wittenberski zawiesiłem w bramach Jawora. Tam zakończył się długi etap marszy równolegle do krawędzi Sudetów; skierowałem się na zachód, prosto na Górne Łużyce.
 

piątek, 22 grudnia 2017

Widoki z drogi. Cz. 10: przez Beskid Śląski

Po paru tygodniach rozglądania się za górami wreszcie mogłem przez nie kawałek przejść. Beskid Śląski to pasmo bardzo ucywilizowane, pełne dróg, schronisk, wyciągów i innych atrakcji. Ma jednak dużo uroku. Polecam je wszystkim, także tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z górami.

poniedziałek, 11 września 2017

Kilometr 1128, Wittenberga (cz. 5 i ostatnia)

Do rocznicy wystąpienia Lutra zostało pięćdziesiąt dni. Moja tegoroczna wycieczka to droga przez krajobrazy i zabytki, ale też historię i niepamięć. Zaryzykuję stwierdzenie, że Reformacja nie istnieje w polskiej świadomości. Jej wielką rolę w polskich dziejach zatarto i przykryto sformułowaniami, które albo zupełnie nie pasują do XXI wieku, albo są zwyczajnymi kłamstwami. Przypomnę tylko, że powszechne jest nazywanie braci polskich "kacerzami" czy "heretykami".


poniedziałek, 28 sierpnia 2017

piątek, 25 sierpnia 2017

Kilometr 1128, Wittenberga (cz. 3)

Co by było gdyby Polska w XVI wieku stała się protestancka? Była już lista potencjalnych strat. Teraz pokuszę się o sformułowanie listy zalet i zysków z tej wielkiej, nigdy nie podjętej decyzji.


środa, 23 sierpnia 2017

Kilometr 1128, Wittenberga (cz. 2)

A gdyby Polska w XVI wieku stanęła po stronie Reformacji? Gdyby na sejmie w 1570 roku król Zygmunt August przyjął wyznanie wiary, zaprezentowane mu przez zgodzonych w Sandomierzu protestantów i ogłosił powstanie polskiego kościoła narodowego? Pogdybajmy sobie.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Kilometr 1128, Wittenberga (cz. 1)

Ostatnie kilometry mojej trasy biegły przez płaską równinę nad środkową Łabą. Monotonny, dobrze znany z Polski krajobraz urozmaicały sympatyczne miasteczka i wysokie sylwetki elektrowni wiatrowych. Wreszcie przyszedł ten tak długo oczekiwany, nie ukrywam, że wzruszający moment: późnym wieczorem w sobotę wypatrzyłem w oddali wysoką wieżę wittenberskiego Kościoła Zamkowego. W chłodny niedzielny poranek pokonywałem ostatnie kilometry i metry. Serdecznie dziękuję wszystkim Czytelnikom, którzy kibicowali mi podczas mojej trasy. To było długie i bardzo ciekawe 1128 kilometrów.


piątek, 18 sierpnia 2017

Kilometr 1074, Torgau

Dolina Łaby, dobra pogoda (to nieprawda, że tropik przecieka, a zresztą prawie nie pada) i szybko malejąca odległość do celu sprzyjają w ostatnich dniach mojemu marszowi. Wspaniała katedra w Miśni (miejsce pochówku księżnej Barbary Jagiellonki), zamek w Strehla czy niezwykły kościół św. Bartłomieja w Belgern to tylko niektóre z pereł historii, które zachwyciły mnie i zachęciły do pokonywania kolejnych kilometrów. 


środa, 16 sierpnia 2017

Kilometr 984, Drezno

Wiadomość pojawiła się nagle i obiegła Drezno lotem błyskawicy. Dotąd przedsięwzięcie było znane tylko wąskiemu gronu; w końcu na wypadek niepowodzenia lepiej było nie ogłaszać sprawy nawet własnym poddanym. Z kolei ci wtajemniczeni też mieli świadomość, że szanse na sukces mają raczej konkurenci. Tymczasem dobrą nowinę ogłoszono oficjalnie: Fryderyk August Wettyn, książę elektor Saksonii został wybrany królem Polski. 


wtorek, 15 sierpnia 2017

Kilometr 905, Rumburk

Miałem możliwość w czasie tej wycieczki odwiedzić wszystkie trzy "wypustki", które wystają z Czech po ich północnej stronie. Jedną tworzy Śląsk, drugą rejon Frydlantu, trzecią okolice Rumburka i Šluknova. Ten ostatni ma nawet swoją nazwę: Šluknovský výběžek. Nie jest to blog kulinarny, więc nie będę pisał o gastronomicznych zaletach tego pograniczego miasta. Skupię się na jednym z symboli kontrreformacji, który obejrzałem w Rumburku właśnie. 


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Kilometr 886, Herrnhut

Niedaleko od Nysy, już na terenie niemieckiego kraju związkego Saksonia, ale wciąż na Górnych Łużycach leży Herrnhut. Już sama nazwa, którą możemy przełożyć na polski jako "Opiekę Pana" każe podejrzewać, że odwiedziłem niezwykłe miejsce. Szedłem tam szlakiem przez piękny las, ozdobiony współczesnymi rzeźbami. Już z Drezna, walcząc z osobliwym układem niemieckiej klawiatury pozwolę sobie o tym miejscu dwa słowa napisać. 


niedziela, 13 sierpnia 2017

Notatka zastępcza (ze Stolpen)

Podobnie jak przed paroma tygodniami na czeskim Śląsku, tak i teraz od dłuższej chwili nie mam dostępu do komputera. Skoro socjalizm wymyślił etykiety zastępcze, to ja - również walcząc bohatersko ze stworzonymi przez siebie problemami - publikuję zastępczą notatkę. Byłoby wszak dziwnie, gdybym milcząc przez kilka dni objawił się nagle za Dreznem. O przejściu Kwisy już pisałem, to jednak nastąpiło we środę; tekst był w piątek.  Przez polsko-czesko-niemieckie pogranicze dotarłem w czwartek wieczorem do Herrnhut, stamtąd w piątek do czeskiego Rumburka. Wczoraj nadrabiając spowodowane przez burze zaległości zagłębiłem się już w ziemie saskie. W historycznej Saksonii będę już do końca tego spaceru, przecież Wittenberga to historyczna saska stolica. To doniesienie piszę na rynku w Stolpen, ilustrując je zdjęciem milowego słupa pocztowego z czasów sasko-polskiej unii. Z lewej strony herb Rzeczypospolitej, z prawej Elektoratu Saksonii. Pomiędzy monogram króla i elektora Fryderyka Augusta, to jest Augusta II.

Mam nadzieję w Dreźnie uzupełnić i opublikować naszkicowane teksty z trasy.

piątek, 11 sierpnia 2017

Kilometr 831, Leśna

Tym, czym na wschodzie jest Biała, tym na zachodzie jest Kwisa. Tu kończy się od średniowiecza Śląsk, zaczynają Łużyce. Idzie za tym mało znany fakt - w granicach współczesnej Rzeczypospolitej są spore obszary należące niegdyś do Saksonii. Piszę to już kilkadziesiąt kilometrów od polskich granic, chcę jednak przed wrażeniami z Herrnhut podzielić się kilkoma ostatnimi zdaniami o Śląsku. 


czwartek, 10 sierpnia 2017

Kilometr 773, Nowy Kościół

Z Jawora wyszedłem na zachód, w stronę wyrastających z pól wzgórz Pogórza Kaczawskiego. Perspektywa tej drogi była miła potrójnie. Raz, że szedłem już niemal prosto na zachód, w stronę Łużyc i Saksonii. Dwa, że po drodze przytrafiła się okazja na rodzinne spotkanie. Wreszcie trzy - na Pogórzu Kaczawskim byłem przed laty z licealnym, wulkanicznym wyjazdem; mogłem teraz odwiedzić ponownie i Czartowskie Skały, i Ostrzycę Proboszczowicką.


środa, 9 sierpnia 2017

Kilometr 743, Jawor

Ze Świdnicy wyszedłem w sobotę rano z zamiarem dotarcia jeszcze tego samego dnia do Jawora, tak, by być w drugim z Kościołów Pokoju w niedzielę. Po drodze nie mogłem jednak pominąć jednego z miejsc przypominających, jak straszny był wiek dwudziesty. 


wtorek, 8 sierpnia 2017

Kilometr 706, Świdnica (cz. 2)

Muzyka koncertów i prób XVIII Festiwalu Bachowskiego wypełniała wnętrze ogromnej, drewnianej świątyni. Świdnicki Kościół Pokoju wzniesiono trzysta pięćdziesiąt lat temu. Miał być nietrwałym ustępstwem Habsburgów na rzecz ich luterańskich poddanych; trwa mimo zawieruch dziejowych i jest pomnikiem wiary i pokoju. Ksiądz Waldemar Pytel, proboszcz świdnickiej parafii i biskup diecezji wrocławskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego wśród ogromu pracy parafialnej, biskupiej i festiwalowej znalazł czas na spotkanie ze mną. Spotkaliśmy się w uroczej, witającej wiernych i gości przychodzących na teren ewangelickiej enklawy kawiarni Baroccafé.