Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2026

Ciut wcześniej na Sularzowej i Babicy

Zaraz się wszyscy rozpuścimy (względnie usmażymy), więc dzisiaj coś na ochłodę: posklejana z kilku spacerów wycieczka na wczesnowiosenną Sularzową i Babicę. Jak nie wiecie, gdzie to, to się dowiecie; ruszajmy!

poniedziałek, 17 marca 2025

Obrazki lipcowe, część ósma, ostatnia

W wielomiesięcznej - wypada mniej więcej miesiąc na jeden dzień wycieczki - ale jakże mi miłej relacji z mojego lipcowego spaceru z Węgier do Piwnicznej dotarliśmy do ostatniego odcinka. Jakże to, wypada zapytać, ledwo zbocza Góry Czerchowskich, jeszcze spory kawał drogi? Prawda, ale prawdą jest też to, że właśnie w tym odcinku wyzionął elektronicznego ducha mój aparat, a fatalnymi zdjęciami z mojego telefonu uraczę Was o tyle tylko, żeby domknąć opowieść. 

piątek, 14 lutego 2025

Obrazki lipcowe, część siódma

Ciągnie się ta relacja, przyznaję (która relacja się u mnie nie ciągnie...), ale czyż to nie miło popatrzeć sobie na lipcowe górskie zdjęcia w środku ponurej zimy? Pytanie jest retoryczne, ale jeżeli miło, to zapraszam na kolejny odcinek opowiastki o spacerze z północnych kresów Węgier do Piwnicznej.

piątek, 13 września 2024

Obrazki lipcowe, część trzecia (od węgierskiej granicy po Šimonkę)

W Lombardii nie pada aż tak bardzo, jak w Polsce - trzymajcie się! - ale jednak pada. A że półtora miesiąca temu, w górach wschodniej Słowacji nie padało, nawet aż za bardzo, to przeglądanie wakacyjnych zdjęć jest dużo milszym zajęciem, niż patrzenie za okno. Ruszajmy więc w dalszą drogą przez Góry Tokajsko-Slańskie. W tym odcinku: czołgi, slumsy, opale, no i, last but not least, herb z golasem.

poniedziałek, 12 sierpnia 2024

Obrazki lipcowe, część pierwsza (dojazd, i przez dolinę Hornadu)

A było to tak.

W lipcu, jak to mam w zwyczaju, wybrałem się na spacer. Pomysłów miałem sporo, stanęło wreszcie na górskim i pogórskim spacerze z Węgier do Polski. I tak też się stało, a teraz Wam o tym spacerze w paru odcinkach opowiem, i go, rzecz jasna, pokażę.

niedziela, 21 listopada 2021

Wschody słońca, cz. 43. Turbacz (po raz drugi)

Pierwszy weekend listopada spędziłem na górskim wyraju. Pogoda miała być piękna, i piękna była. A że w górach bywam ostatnio rzadko, to okazji nie mogłem zmarnować. Zaplanowałem sobie intensywną wycieczkę z dwoma wschodami słońca: jednym na Turbaczu, drugim na Mogielicy. Ostatni raz wschód słońca z Turbacza widziałem cztery lata temu, w listopadzie 2017 roku (można go zobaczyć po kliknięciu w link).

sobota, 7 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 40. Šíp

Udało mi się w tym roku wykreślić już dwie góry z listy "bardzo wielu gór, na które chciałbym kiedyś wejść". Pewnie wiele i wielu z Was ma taką listę, przyrastającą w niepokojącym tempie i nie okazującej objawów skracania się. W każdym razie jedną z tych była ta Koskowa Góra, w Beskidzie Makowskim, a drugą Šíp w... no, o tym może za chwilę.

poniedziałek, 19 lipca 2021

Wschody słońca, cz. 39. Palenica Kościeliska (razem z zachodem)

Kilka dni temu, w czasie wiadomego spaceru zdarzyło mi się biwakować pod szczytem Palenicy Kościeliskiej. To wyjątkowe wydarzenie: po raz pierwszy rozbiłem się drugi raz w tym samym miejscu (byłem tu w 2015 roku). Miejsce też jest niezwykłe, bo zawsze trudno mi uwierzyć, że zaledwie kilkadziesiąt minut spaceru od jarmarku na Gubałówce rozciąga się kawałek tak pięknych gór i tak pięknego Podhala. Szczyt jest zalesiony, więc o wschodzie słońca z widokiem dookoła świata nie ma mowy - ale i tak chyba warto zobaczyć.

wtorek, 13 lipca 2021

Pospacerowe podsumowanie

Że nie będzie to mój największy spacer, to było jasne od początku. A wyszło jeszcze krócej. Kto śledził Facebooka, ten wie, kto nie śledził, niech się dowie teraz: w związku z zamykaniem części przejść przez Słowaków i ogólnie niejasną sytuacją epidemiczną postanowiłem tym razem nie wędrować przez Słowację w kierunku Węgier. Nie szkodzi: skoro było dziesięć ciągłych dni na piechotę, to spacer z Krakowa na Kasprowy i z powrotem zalicza się do moich większych i sławetniejszych spacerów. To był już ósmy taki spacer, licząc wcześniej trzy obejścia Tatr, trzy spacery rocznicowe (ten, ten i ten) i szwejkowski spacer po Czechach. Tradycyjnie zapraszam na krótkie podsumowanie, kilka zdjęć i kilka niezwykle frapujących informacji.

środa, 26 maja 2021

Czeskie widoki kresowe, odcinek pierwszy

Ta kilkuczęściowa galeria powstaje z trzech potrzeb: sentymentu, pytań i planów. Sentymentu, bo przejście wzdłuż czesko-bawarskiej granicy to jedno z moich honorniejszych turystycznych osiągnięć. Pytań, bo co jakiś czas dostaję różne pytania o Las Czeski i Szumawę, chciałbym więc na nie odpowiedzieć i sam się trochę dokształcić (pewnie wiecie jak to jest: podczas prezentacji zdjęć można sobie wybaczyć jakąś nieścisłość, na piśmie już wypada wszystko sprawdzić dokładnie). I wreszcie planów, bo mam nadzieję jeszcze kiedyś na jakąś wyprawę wzdłuż tej granicy się wybrać. A więc: zapraszam na wielki powtórzeniowy przegląd z wycinka mojego spaceru z 2019 roku. Orientacyjna mapka na dole!

poniedziałek, 5 października 2020

Kurtynowe obrazki kolejowe, cz. 3 (o najkrótszej międzynarodowej linii świata)

W ostatnim odcinku kurtynowego przeglądu kolejowego zatrzymaliśmy się na wciąż przyciągającej mnie stacji Bayerisch Eisenstein/Železná Ruda-Alžbětín. Pomyślałem, że skoro tyle uwagi poświęcam jednej kolejowej przeprawie przez Szumawę, to mogę trochę uwagi poświęcić i drugiej. Zdjęcia w klimacie jesiennym: niektóre z mglistego wieczoru, inne z mglistego poranka.

piątek, 3 kwietnia 2020

Widoki na Babią, cz. 3

W naszej wirtualnej cyrkumnawigacji (nie mam bladego pojęcia, czy to żeglugowe pojęcie może być tu użyte) wokół Babiej Góry byliśmy już na wschód, południe i zachód od najwyższego szczytu Beskidów. Dzisiaj zawędrujemy na północ, po czym domkniemy drogę, zachodząc w Beskid Wyspowy i Sądecki. A przy okazji uprzejmie donoszę, że na dole widnieje zaproszenie na prezentację.

wtorek, 31 marca 2020

Widoki na Babią, cz. 2

Ostatnio zacząłem kwarantannowy spacer wokół Babiej Góry. Zaczęliśmy w Pieninach, skąd ruchem zegarowej wskazówki zajrzeliśmy w Tatry i na spisko-gubałowskie szczyty, byliśmy też na stokach Orawy. Dziś sięgniemy po wspaniałe widoki z Beskidu Żywieckiego i Śląskiego, a także po kilka spojrzeń z bliska.

sobota, 28 marca 2020

Widoki na Babią, cz. 1

Tak sobie kwarantannowo myślałem i wymyśliłem, że może warto otworzyć kolejną galerię widoków na kolejną górę. Sporo uwagi poświęciłem na tej zasadzie pienińskiej Wysokiej, ostatni raz uzupełniając jej kolekcję w październiku. Sądzę, że nie zaskoczę Czytelników, jeżeli postanowię teraz podobny hołd oddać Babiej Górze, obecnej tutaj głównie przy okazji kolejnych wschodów słońca.

wtorek, 25 lutego 2020

Niżnotatrzańskie obrazki zimowe

Kalendarzowa zima zbliża się do końca, a wraz z nią - mam nadzieję - upór osób negujących istnienie zmian klimatu. Centralna Polska śniegu prawie nie widziała. Na szczęście w ostatnich dniach trochę popadało; może złagodzi to trochę zbliżającą się suszę. Prawdziwą zimę widziałem w tym roku tylko kilka razy, oczywiście w górach. Trochę na Babiej Górze (wschodu słońca nie pokazuje, bo byłem na szczycie przy prawie zerowej widoczności), trochę na Górze dla odmiany Baraniej. Najwięcej na początku stycznia w Niżnych Tatrach.

wtorek, 22 października 2019

Wysoka (widoki na, odc. 6)

Dawno nie było tutaj pienińskiej Wysokiej. Kiedyś pojawiło się tu łącznie pięć zbiorów widoków na ten szczyt, wyróżniający się swoją sylwetką w panoramach widzianych z bardzo wielu miejsc. Dla porządku wymienię: pokazywałem szczyt od zachodu, ze stoków Aksamitki (drugie zdjęcie w tej galerii), północnego zachodu, ze stoków Marszałka (pierwsze zdjęcie tutaj) i spod Bereśnika (tutaj), północy, spod Rogaczy (tutaj), północnego wschodu, ze Szczobu (drugie zdjęcie tutaj), wschodu, spod samego szczytu (trzecie zdjęcie tutaj) i z daleka, z Gór Lubowelskich (pierwsze i drugie zdjęcie tutaj), południowego wschodu, z Ubocza w Górach Lewockich (trzecie i czwarte zdjęcie tutaj) i południowego zachodu, ze stoków Wietrznego Wierchu (zdjęcie pierwsze tutaj). W weekend miałem okazję dołączyć do tej kolekcji kolejne zdjęcia.

sobota, 5 października 2019

Wschody słońca, cz. 34. Ötscher, cz. 2

Słońce wstało około 5:40. W pierwszej kolejności oświetliło szczyty bliskie Wiedniowi, czyli te należące do pasm Türnitzer Alpen, Gutensteiner Alpen i wreszcie Lasu Wiedeńskiego, ulubionego celu spacerów wiedeńczyków. Widoczność była dobra, choć nie bardzo dobra: już szczyty odległe o kilkanaście kilometrów widoczne były przez mgłę.

poniedziałek, 30 września 2019

Wschody słońca, cz. 34. Ötscher, cz. 1

Gdzieś w czerwcu oglądałem sobie zarys mojej przyszłej trasy na mapie i zastanawiałem się, skąd uda mi się zobaczyć wschody słońca. Czułem spory respekt przed Alpami, wolałem więc nie planować za dużo. Do nieco wyższych szczytów, które miałem nadzieję zdobyć należał Ötscher. Byłem na nim wreszcie dwa razy: po południu 6 i nad ranem 7 sierpnia. Tradycyjnie, czas na nieco więcej zdjęć z tych wyjść.

poniedziałek, 16 września 2019

Wschody słońca, cz. 33. Großer Arber albo Wielki Jawor po raz drugi

Do najmilej wspominanych momentów moich wycieczek zawsze należą wschody słońca. W czasie tegorocznego spaceru obejrzałem cztery: na Wielkim Jaworze, na Ötscherze, na Jakobskogelu i na Hochwechselu. O wszystkich tych wschodach wspominałem z drogi, teraz pokażę więcej zdjęć z tych porannych wyjść. Najpierw, zgodnie z chronologią, Großer Arber, najwyższy szczyt Szumawy (1456 metrów nad poziomem morza).

środa, 24 kwietnia 2019

Wschody słońca, cz. 30. Großer Arber albo Wielki Jawor. Cz. 1

W moich oryginalnych planach na wakacyjną wycieczkę było wejście na trzy kolejne koronne szczyty. Chciałem odwiedzić Großer Arber, Feldberg i Grand Ballon, czyli najwyższe szczyty odpowiednio Lasu Bawarskiego, Schwarzwaldu i Wogezów. Trasa się naprostowała i wyszedł z tego Čerchov. Ale co się odwlecze, to wiadomo.