Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschody słońca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschody słońca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2024

Wschody słońca, cz. 61. Šimonka (a także: obrazki lipcowe, część czwarta)

Jak już wiecie z poprzedniego odcinka tego postwakacyjnego cyklu, dotarłem pewnego dnia na halę pod Šimonką. Szczyt to niezbyt wysoki - ma 1092 metry - ale za to bardzo godny uwagi. To przeca najwyższy szczyt całego tego dłuuugiego pasma, wzdłuż którego sobie z Węgier szedłem, czyli Gór Tokajsko-Slańskich. One sobie tutaj, nad Preszowem wyrastają w górę, a potem ciągną się i ciągną, coraz niższe i niższe, aż kończą się stromymi, opadającymi do Bodrogu i Cisy stokami Tokaju.

czwartek, 4 lipca 2024

Wschody słońca, cz. 60. Pod Rawenną

Tu powinno być dokończenie wycieczki do Varese, ale wschody słońca mają pierwszeństwo. Skoro już raz na jakiś czas bywam nad morzem, to mogę też raz na rok obejrzeć wschód słońca nad tymże. Rok temu było w Pogorzelicy, nad Bałtykiem, to teraz, dla odmiany, pod Rawenną, czyli nad Adriatykiem.

czwartek, 28 grudnia 2023

Wschody słońca, cz. 59. Rzym

Rok temu wolne z okazji Świętego Ambrożego spędziłem na lokalnych wycieczkach. W tym roku wybraliśmy się, ho-ho, do Rzymu. A skoro się wybraliśmy, i do tego była ładna pogoda, to już wiadomo, że musiałem się wybrać na wschód słońca. Dodam, że nic prostszego, niż wschód słońca w grudniu w Rzymie, bo wystarczyło podjechać metrem, i podejść trochę w górę. A o świętym Ambrożym było tutaj, gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć, kto zacz.

wtorek, 14 listopada 2023

Przez Triangolo Lariano, cz. 2. Na Monte Palanzone (wschody słońca, cz. 58)

Kilka dni temu zacząłem pokazywać Wam sławetny spacer z Brunate do Bellagio, czyli przejście przez Triangolo Lariano. Tak sobie ten spacer zaplanowałem, żeby pobiwakować na Palanzone, popodziwiać stamąd zachód słońca, trochę pomarznąć, a potem zobaczyć wschód słońca. I tak też się stało, co pokażę - tzn. ten zachód i ten wschód, bo marznięcie trudno pokazać - w tym oto wpisie.

wtorek, 17 października 2023

Wschody słońca, cz. 57. Großer Arber (Wielki Jawor), po raz trzeci

Wielka seria wschodów słońca trwa! Skoro byłem w sierpniu na Szumawie - a byłem, co wiedzą ci, co śledzą na fejsbuku - to musiałem się też wybrać na Großer Arbera. To w mojej górskiej karierze osobliwy szczyt: niezbyt wysoki, daleko od Polski, a jednak byłem już na nim na wschodzie słońca trzy razy. Dzisiaj zobaczymy razem ten trzeci raz.

sobota, 7 października 2023

Wschody słońca, cz. 56. Pogorzelica

Oto niezwykła okazja: na moim blogu pokaże się wschód słońca znad morza! Część tegorocznych wakacji spędziłem nad polskim morzem, dokładniej nieopodal Rewala, w Pogorzelicy. Pogoda była legendarnie zła, ale jednak aż tak źle nie mogło być, więc jeden czy drugi dzień był nawet pogodny. Nie można było zmarnować okazji - i wybrałem się na wschód słońca.

poniedziałek, 25 września 2023

Wschody słońca, cz. 55. Chopok

Wschody słońca widziane z Alp mają tę wadę, że nie widać z nich Tatr. Skoto tak, to w czasie mojej lipcowej wycieczki w Wielką Fatrę i Niżne Tatry musiałem obejrzeć nawet nie jeden, a dwa wschody słońca. Choć żaden z nich nie odbył się przy bezchmurnym niebie i bezkresnym widoku, to jak zawsze były one pięknym doświadczeniem.

sobota, 5 sierpnia 2023

Wschody słońca, cz. 54. Šiprúň

Chwilowo wystarczy Włoch, szczególnie, że na południe od Alp są na zmianę upały, powodzie, i gradobicia; kilka dni temu lokalne media pokazywały zdjęcia rwących rzek płynących przez ulice śródmieścia Saronno. W naszej części Europy jest było dotąd o wiele pogodniej. Z tej okazji spędziłem tydzień w dwóch z moich ulubionych pasm górskich, to jest w Wielkiej Fatrze i w Niżnych Tatrach. A skoro góry, i w miarę pogodnie, to musiałem oddać się mojej ulubionej przyczynie niewyspania: oglądaniu, i nieudolnemu fotografowaniu wschodów słońca.

środa, 31 maja 2023

Wschody słońca, cz. 53. Monte Tremezzo, cz. 2

Pierwszą część tego galerioartykułu skończyliśmy na biwaku, który rozbiłem sobie w środku nocy na siodle między Monte Crocione a szczytem Tremezzo. Biwak był bardzo przyjemny, ale w nocy zgodnie z prognozą zaczęło padać - jasny znak, że cudów po wschodzie słońca się cudów spodziewać nie należy. Wiało też tak, że po nocy poprawiałem sobie tropik. Jednym słowem, bardzo przyjemnie.

piątek, 14 kwietnia 2023

Wschody słońca, cz. 52. Monte San Primo

Na ten wschód słońca zbierałem się długo. No, pewnie, nie ma co przesadzać - są takie, o których myślę od wielu lat, i dotąd nie wyszło. Ale chodzi o to, że jak pierwszy raz jechałem na zawodowe zwiady do Mediolanu w maju, to już wtedy sobie wymyśliłem, żeby po załatwieniu tychże zwiadów wybrać się na Monte San Primo. Ale wtedy w prognozach były burze, a one raczej nie służą wschodom słońca w górach. Ale, tradycyjnie, choć się odwlokło, to nie uciekło.

piątek, 17 marca 2023

Wschody słońca, cz. 51. Wenecja

O ile w czasie wycieczki do Florencji (pokazywanej wyłącznie na fejsbuku) mieliśmy bardzo słabą pogodę, to tydzień później, w Wenecji, towarzyszyła nam pogoda wręcz wymarzona. W sobotę wieczorem zobaczyliśmy jeszcze piękny zachód słońca nad laguną. Co więc było zrobić? Dużą część sobotniego wieczora spędziłem szukając sobie miejsca do zobaczenia wschodu słońca.

piątek, 23 grudnia 2022

Wschody słońca, cz. 50. Kopiec Piłsudskiego (po raz kolejny)

Co za symbolika, co za epickość, co za patriotyczne uniesienia! Wyobraźcie sobie, że w sierpniu, w ostatni dzień przed wyjazdem z Polski byłem na wschodzie słońca na Kopcu Piłsudskiego (tutaj), a teraz przyleciałem do Krakowa, przenocowałem, i w pierwszy dzień u nasz, w Polszcze (to jest z Mickiewicza, jakby ktoś się dąsał) wybrałem się na Kopiec Piłsudskiego.

czwartek, 13 października 2022

Wschody słońca, cz. 49. Monte Palanzone

Kto śledzi moje i nasze spacery na fejsbuku (tutaj) lub instagramie (tutaj) ten wie, że kilka dni temu wybrałem się po raz drugi na Monte Palanzone, tym razem na wschód słońca. To był mój szósty alpejski wschód słońca: po tych na Ötscherze (tutaj i tutaj), Jakobskogelu (tutaj) i Hochwechselu (tutaj) z 2019 roku oraz Leopoldsbergu (tutaj) i Sattelbergu (tutaj) w tym roku. I choć nie było tak wspaniałym widoków, jak tydzień wcześniej, gdy z Palanzone dało się zobaczyć szczyty odległe o ponad 200 kilometrów (serio!), to i tak był to kawał fajnej górskiej przygody. Zapraszam!

piątek, 26 sierpnia 2022

Wschody słońca, cz. 48. Kopiec Piłsudskiego (sprzed miesiąca)

Przerywamy nasz włoski program żeby pokazać Wam wschód słońca z Kopca Piłsudskiego. To było jeszcze na początku miesiąca, w czasie naszej przeprowadzkowej podróży z Warszawy do Saronno, ale kronikarski obowiązek nie pozwolił mi ot tak po prostu o nim zapomnieć. Nie było może szczególnie widowiskowo - Tatr nie będzie - ale wschód to wschód.

czwartek, 14 lipca 2022

Wschody słońca, cz. 46. Leopoldsberg

Jak już wiecie, kilka dni temu przejechałem się koleją do Mediolanu. Przegląd zdjęć z tamtej szynowej podróży dotarł już do przełęczy Brenner (tutaj), ale przecież po drodze działo się parę rzeczy. W tym, rzecz oczywista, wschody słońca. Nie jeden, a dwa! Pierwszy na końcu Alp, drugi w środku Alp. Zaczynamy od tego na końcu.

poniedziałek, 14 lutego 2022

Wschody słońca, cz. 45. Babia Góra (ale nie ta)

Wiecie, co jest lepszego niż jedna Babia Góra? Dwie Babie Góry! A jeżeli jeszcze z tej drugiej też da się obejrzeć wschód słońca, to już w ogóle radość.

wtorek, 7 grudnia 2021

Wschody słońca, cz. 44. Mogielica (bez wschodu, ale i tak ładnie)

Po pięknym poranku na Turbaczu - który pokazałem Wam dwa tygodnie temu - spędziłem cały dzień idąc żółtym szlakiem w stronę Mogielicy, najwyższego szczytu Beskidu Wyspowego. Kto z Was śledzi fanpejdż bloga na fejsbuku (tu link), mógł obejrzeć sobie kilka zdjęć z tego spaceru. Pogoda była wspaniała, więc i widoki znakomite, co chyba widać na zdjęciach. Gdzieś na grzbiecie Krzysztonowa zapadły już ciemności, więc na Halę Stumorgową doszedłem przy świetle czołówki.

niedziela, 21 listopada 2021

Wschody słońca, cz. 43. Turbacz (po raz drugi)

Pierwszy weekend listopada spędziłem na górskim wyraju. Pogoda miała być piękna, i piękna była. A że w górach bywam ostatnio rzadko, to okazji nie mogłem zmarnować. Zaplanowałem sobie intensywną wycieczkę z dwoma wschodami słońca: jednym na Turbaczu, drugim na Mogielicy. Ostatni raz wschód słońca z Turbacza widziałem cztery lata temu, w listopadzie 2017 roku (można go zobaczyć po kliknięciu w link).

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 42. Pečkov

Panie i Panowie, oto nowość: pierwszy raz byłem na wschodzie słońca przez przypadek. No, dobrze, przyznaję, trochę przesadzam. To nie było tak, że wyszedłem do pracy przed świtem, i przez pomyłkę znalazłem się na szczycie góry o piątej rano. Ale wschód był nieplanowany. Już opowiadam.

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 41. Wielki Chocz

Po wschodzie słońca na Szipie (tym tutaj) byłem sobie dalej na Orawie i myślałem: dokąd by pójść na kolejny wschód słońca? Od dawna myślałem o wybraniu się o tej porze na Wielkiego Chocza, ale ten pomysł wydawał mi się mocno szalony. Czemuż? Ponieważ to daleko: najbliżej na szczyt jest z Wołoskiej Dębowej (Valaská Dubová), a to i tak pięć kilometrów i tysiąc metrów podejścia. Ale tak kusiło, kusiło, aż się wybrałem.