Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2025

Obrazki lipcowe, część ósma, ostatnia

W wielomiesięcznej - wypada mniej więcej miesiąc na jeden dzień wycieczki - ale jakże mi miłej relacji z mojego lipcowego spaceru z Węgier do Piwnicznej dotarliśmy do ostatniego odcinka. Jakże to, wypada zapytać, ledwo zbocza Góry Czerchowskich, jeszcze spory kawał drogi? Prawda, ale prawdą jest też to, że właśnie w tym odcinku wyzionął elektronicznego ducha mój aparat, a fatalnymi zdjęciami z mojego telefonu uraczę Was o tyle tylko, żeby domknąć opowieść. 

piątek, 14 lutego 2025

Obrazki lipcowe, część siódma

Ciągnie się ta relacja, przyznaję (która relacja się u mnie nie ciągnie...), ale czyż to nie miło popatrzeć sobie na lipcowe górskie zdjęcia w środku ponurej zimy? Pytanie jest retoryczne, ale jeżeli miło, to zapraszam na kolejny odcinek opowiastki o spacerze z północnych kresów Węgier do Piwnicznej.

sobota, 9 listopada 2024

Obrazki lipcowe, część piąta (od Šimonki do wejścia do Preszowa)

Tak się szczęśliwie składa, że mamy listopad, a "listopad" jest na literę "l". Więc to świetna okazja, żeby poprzeglądać jeszcze obrazki z lipca. Jesteśmy pod Šimonką, idziemy do Preszowa, i tam się chwilę zatrzymamy.

poniedziałek, 30 września 2024

Wschody słońca, cz. 61. Šimonka (a także: obrazki lipcowe, część czwarta)

Jak już wiecie z poprzedniego odcinka tego postwakacyjnego cyklu, dotarłem pewnego dnia na halę pod Šimonką. Szczyt to niezbyt wysoki - ma 1092 metry - ale za to bardzo godny uwagi. To przeca najwyższy szczyt całego tego dłuuugiego pasma, wzdłuż którego sobie z Węgier szedłem, czyli Gór Tokajsko-Slańskich. One sobie tutaj, nad Preszowem wyrastają w górę, a potem ciągną się i ciągną, coraz niższe i niższe, aż kończą się stromymi, opadającymi do Bodrogu i Cisy stokami Tokaju.

piątek, 13 września 2024

Obrazki lipcowe, część trzecia (od węgierskiej granicy po Šimonkę)

W Lombardii nie pada aż tak bardzo, jak w Polsce - trzymajcie się! - ale jednak pada. A że półtora miesiąca temu, w górach wschodniej Słowacji nie padało, nawet aż za bardzo, to przeglądanie wakacyjnych zdjęć jest dużo milszym zajęciem, niż patrzenie za okno. Ruszajmy więc w dalszą drogą przez Góry Tokajsko-Slańskie. W tym odcinku: czołgi, slumsy, opale, no i, last but not least, herb z golasem.

piątek, 30 sierpnia 2024

O dwóch koszyckich tablicach

Niedługo będzie kolejny zbiorek zdjęć z lipcowej wycieczki, ale najpierw wydanie specjalne. Wybieramy się, mianowicie, do Koszyc, i będziemy oglądać tablice pamiątkowe.

sobota, 5 sierpnia 2023

Wschody słońca, cz. 54. Šiprúň

Chwilowo wystarczy Włoch, szczególnie, że na południe od Alp są na zmianę upały, powodzie, i gradobicia; kilka dni temu lokalne media pokazywały zdjęcia rwących rzek płynących przez ulice śródmieścia Saronno. W naszej części Europy jest było dotąd o wiele pogodniej. Z tej okazji spędziłem tydzień w dwóch z moich ulubionych pasm górskich, to jest w Wielkiej Fatrze i w Niżnych Tatrach. A skoro góry, i w miarę pogodnie, to musiałem oddać się mojej ulubionej przyczynie niewyspania: oglądaniu, i nieudolnemu fotografowaniu wschodów słońca.

sobota, 6 sierpnia 2022

Na placu SNP

W naszej  obecnej, przeprowadzkowej (jak już zdradzałem na fejsbuku) drodze nie spieszymy się. Raz, że niektórzy na pokładzie są bardzo niepełnoletni, a dwa, że nie ma po co spieszyć. Zatrzymujemy się więc tu i tam, na przykład w Bratysławie, którą bardzo lubię. Przy okazji tego ostatniego postoju mogłem zobaczyć wystawiony kilka miesięcy temu pomnik Jána Kuciaka i Martiny Kušnirovej.

sobota, 12 marca 2022

150 lat Kolei Koszycko-Bogumińskiej

Dziś jest siedemnasty dzień rosyjskiej agresji na Ukrainę. Chwała Bohaterom!

* * * 

Chyba nie było tu jeszcze żadnej rocznicy kolejowej. To nie jest tak, że bym nie chciał ich obchodzić, ale, o nich zwyczajnie nie wiem lub nie pamiętam. Ale są takie rocznice i takie linie, które uczcić po prostu muszę! I tak jest właśnie dzisiaj, kiedy mija 150 lat od ukończenia linii Kolei Koszycko-Bogumińskiej.

czwartek, 30 grudnia 2021

Perły Kieżmarku: znowu aneks

Dawno nie byliśmy w Kieżmarku! To słowackie miasto, położone na podtatrzańskim Spiszu zauroczyło mnie wiele lat temu, i nic nie zapowiada, żeby ten stan zauroczenia miał minąć. Na tych blogowych łamach byliśmy w Kieżmarku trzy razy. Raz, gdy opowiadałem o tamtejszym kościele artykularnym, drugi raz, gdy pokazywałem kieżmarski dworzec kolejowy, wreszcie trzeci raz, gdy oglądaliśmy tablicę umieszczoną na kościele artykularnym z okazji 500-lecia Reformacji. Dzisiejsza notatka to tak jakby kontynuacja tego trzeciego z kolei wpisu.

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 42. Pečkov

Panie i Panowie, oto nowość: pierwszy raz byłem na wschodzie słońca przez przypadek. No, dobrze, przyznaję, trochę przesadzam. To nie było tak, że wyszedłem do pracy przed świtem, i przez pomyłkę znalazłem się na szczycie góry o piątej rano. Ale wschód był nieplanowany. Już opowiadam.

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 41. Wielki Chocz

Po wschodzie słońca na Szipie (tym tutaj) byłem sobie dalej na Orawie i myślałem: dokąd by pójść na kolejny wschód słońca? Od dawna myślałem o wybraniu się o tej porze na Wielkiego Chocza, ale ten pomysł wydawał mi się mocno szalony. Czemuż? Ponieważ to daleko: najbliżej na szczyt jest z Wołoskiej Dębowej (Valaská Dubová), a to i tak pięć kilometrów i tysiąc metrów podejścia. Ale tak kusiło, kusiło, aż się wybrałem. 

sobota, 7 sierpnia 2021

Wschody słońca, cz. 40. Šíp

Udało mi się w tym roku wykreślić już dwie góry z listy "bardzo wielu gór, na które chciałbym kiedyś wejść". Pewnie wiele i wielu z Was ma taką listę, przyrastającą w niepokojącym tempie i nie okazującej objawów skracania się. W każdym razie jedną z tych była ta Koskowa Góra, w Beskidzie Makowskim, a drugą Šíp w... no, o tym może za chwilę.

sobota, 21 marca 2020

Bańskobystrzyckie archiwalia

Od ponad tygodnia mamy w Polsce kwarantannę. Sądzę, że w ciągu kilku dni umieszczę tutaj jakiś skrót przemyśleń na temat przygotowania polskiej edukacji do tzw. pracy zdalnej oraz skandalicznej postawy ministra Piontkowskiego wobec trwającego kryzysu. Na razie jednak cieszmy się chwilą weekendowego wytchnienia, życzmy sobie wszyscy zdrowia - i zajrzyjmy do bańskobystrzyckich archiwaliów. Jak już wspominałem, to środkowosłowackie miasto było stolicą Słowackiego Powstania Narodowego. Widziałem w różnych książkach i muzeach sporo zdjęć z tych wydarzeń, w tym z niesławnej defilady zwycięskich wojsk niemieckich. Ciekawe, jak miejsca ujęte na tych zdjęciach wyglądają dzisiaj?

niedziela, 1 marca 2020

Z okazji wyborów na Słowacji (tym razem parlamentarnych)

Rok temu dzieliłem się kilkoma wrażeniami po zwycięstwie p. Zuzany Čaputovej w słowackich wyborach prezydenckich. Jak Czytelnicy wiedzą, interesuje się Słowacją, także jej polityką. Moim zdaniem my, Polacy powinniśmy przyglądać się Słowacji z dużą uwagą, by dostrzegać tam problemy i rozwiązania, zagrożenia i szanse stojące również przed nami. Z taką myślą śledziłem kampanię wyborczą i przeprowadzone wczoraj, w setną rocznicę uchwalenia czechosłowackiej konstytucji wybory do Rady Narodowej. Wybory przyniosły triumf prawicy i zakończenie trwającej od półtorej dekady epoki socjaldemokratyczno-populistycznego SMERu: ze znaczną przewagą wygrała gnająca od wielu tygodni w sondażach koalicja OĽANO. Jej lider, Igor Matovič stanie teraz na czele nowego słowackiego rządu. Kto jeszcze wszedł do parlamentu, z czego to się wzięło i co to moim zdaniem może oznaczać? Zapraszam na wprowadzenie do słowackiej polityki.

wtorek, 25 lutego 2020

Niżnotatrzańskie obrazki zimowe

Kalendarzowa zima zbliża się do końca, a wraz z nią - mam nadzieję - upór osób negujących istnienie zmian klimatu. Centralna Polska śniegu prawie nie widziała. Na szczęście w ostatnich dniach trochę popadało; może złagodzi to trochę zbliżającą się suszę. Prawdziwą zimę widziałem w tym roku tylko kilka razy, oczywiście w górach. Trochę na Babiej Górze (wschodu słońca nie pokazuje, bo byłem na szczycie przy prawie zerowej widoczności), trochę na Górze dla odmiany Baraniej. Najwięcej na początku stycznia w Niżnych Tatrach.

piątek, 21 lutego 2020

Pomnikowe serce Słowacji

Komunizm lubił wielkie pomniki. No, niektórym Polakom to marzenie o państwie udającym siłę przez lanie betonu i ustawianie granitowych klocków nie minęło do dzisiaj - starczy przypomnieć groteskowe pomysły zbudowania łuku triumfalnego w wysychającym nurcie Wisły. Ale jednak pomniki szczęśliwie minionej doby mają w sobie coś fascynującego, bo często odróżniają się od ogólnej architektonicznej marności i szarości tamtej doby. Dyktatorzy i aparatczycy oszczędzali na wszystkim, ale akurat na pomniki pieniądze były. Czasami ich czas wyraźnie przeminął (bułgarska Buzłudża), czasami mają się do dzisiaj świetnie - tak jest z pomnikiem-muzeum Słowackiego Powstania Narodowego w Bańskiej Bystrzycy.

czwartek, 13 lutego 2020

Dla odmiany: nadhrońskim szlakiem synagog

Przez ostatnie parę lat kilka razy pokazywałem piękne synagogi położone nad słowackim Wagiem. To najważniejsza i najdłuższa słowacka rzeka, płynąca od podtatrzańskiego Liptowa do Dunaju. Była synagoga w Liptowskim Mikulaszu, ta w Rużomberku, ta w Żylinie (tylko przy okazji, w tej galerii), wreszcie ta w Trenczynie. A teraz nowy cykl, choć będzie na pewno dużo skromniejszy: synagogi nad Hronem. Myślę zresztą, że wkrótce judaika dorobią się osobnej zakładki w Katalogu.

niedziela, 26 stycznia 2020

Jeszcze więcej kolejowych witraży

Dawno, dawno temu, po mojej c.k. objazdówce kolejowej pokazałem Czytelnikom witraże zdobiące dworzec kolejowy w węzłowej Żylinie. Jak się okazuje, nie jest to jedyna słowacka stacja, mogąca pochwalić się tego rodzaju dekoracjami. Piękne XX-wieczne witraże można również zobaczyć w Bańskiej Bystrzycy.

środa, 22 stycznia 2020

Wschody słońca, cz. 37. Laskomer, drugie pół

Po krótkiej przerwie wróćmy na zbocze leżącego nieopodal Bańskiej Bystrzycy Laskomera. Kilka dni temu wybrałem się tam w tradycyjnym poszukiwaniu wschodu słońca.