Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podniesiona kurtyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podniesiona kurtyna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2020

Kurtynowe obrazki kolejowe, cz. 1

Od mniej więcej roku na blogowym serwerze kurzył mi się przegląd kolejowy z zeszłorocznego spaceru. Opublikowałem taki po spacerze z 2018 (tutaj i tutaj), więc to już coś na kształt świeckiej tradycji, a w końcu tradycje trzeba szanować. Tym bardziej, że mijające lato było turystycznie jakby "nieco" mniej wyczynowe, więc sobie dla inspiracji trochę powspominam.

sobota, 9 listopada 2019

Trzydzieści lat bez muru

Przeglądając blogowe archiwalia zauważyłem kolejną tradycję. Moje spacery są związane z rocznicami, które ja przechodzę w lecie, a one przychodzą sporo po moim powrocie. Mogę więc o nich wspominać z pomocą zrobionych w czasie wycieczek zdjęć. Do tego, rzecz ciekawa, jako preteksty do tych wędrówek wybrałem wydarzenia, które w kalendarzu są całkiem niedaleko od siebie. Dwa lata temu była to rocznica wystąpienia Marcina Lutra (31 października), w zeszłym roku rocznica zakończenia pierwszej wojny światowej (11 listopada). A właśnie teraz, między tymi datami mija trzydzieści lat od upadku muru berlińskiego, 9 listopada 1989 roku. 

Jeden z "polskich" kawałków muru: dziedziniec pałacu w Krzyżowej (zdjęcie z 2017 roku)

sobota, 21 września 2019

Podniesiona kurtyna: trasa i zaproszenia

W tym roku udało mi się szybciej przygotować podsumowanie spacerowej trasy. W zeszłym roku podobną notatkę opublikowałem 4 października, a tu proszę, mamy jeszcze wrzesień, i nawet jeszcze podobno jest lato. Oto więc coroczny frapujący zbiór informacji i zaproszeń.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1320, czwarty i ostatni trójstyk

Finał tego spaceru biegł przez trzy doliny i trzy wały wzgórz. Doliny wyrzeźbiły kolejne dopływy Raby (tej co wpada do Dunaju, nie tej z Beskidów), a wzgórza, cóż, miały już tylko po trzysta metrów z hakiem. W Güssing przeszedłem przez Strem, koło granicznego Szentgotthárd przez Lafnitz, wreszcie przy Jennersdorf przez samą Rabę. I już co chwila dotykałem granicy z Węgrami.

środa, 21 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1282, Güssing

Dziś około południa dotarłem do celu. Jak wspominałem, dokończę jeszcze notatki z drogi, ale już teraz dziękuję za śledzenie relacji oraz wszystkie wiadomości i pytania! 

Tak samo jak rok i dwa lata temu, robiłem ostatnie rzeczy: ostatni biwak, ostatnie gotowanie (butla kończyła się od dwóch tygodni i jakoś skończyć nie mogła), ostatnie pięćdziesiąt i ostatnie piętnaście kilometrów. Oraz, oczywiście, ostatni zamek.

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1267, Güttenbach/Pinkovac

Jak się okazuje, na ziemiach Burgenlandu (prawie tysiąc lat w granicach Węgier) więcej jest Chorwatów, niż Węgrów. I nie chodzi o promil w te czy we wte. Chorwatów jest tu sześć procent. Ot, niespodzianka.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1249, Oberwart/Felsőőr

Zostało mi już tylko kilkanaście kilometrów do przejścia, ale też kilka chyba ciekawych miejsc do wspomnienia. Sądzę, że pozwolę sobie na utrzymanie niewielkiego, jednodniowego opóźnienia w tej relacji. A więc: Oberwart, czyli Felsőőr, stolica Węgrów w Austrii.

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1241, Oberschützen (przy pomniku Anschlussu)

Gdy po wielu kilometrach marszu przez głęboką dolinę Willersbachu wyszedłem z lasu byłem już w innej krainie. Burgenland to jednak zupełnie inna Austria.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1230, bonusowy trójstyk

Zapowiadałem, że będą trzy trójstyki. Ale plan się trochę zmienił i przybył jeszcze jeden. Niby tylko wewnątrzaustriacki, ale jednak nie. 

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1224, Luckerbauerriegel

Krok po kroku schodziliśmy z Hochwechsela. Cały czas jednym długim na kilkanaście kilometrów grzbietem: najpierw pokrytym halami i skałami, potem lasem i mrowiskami, wreszcie polami i znowu czworobokami gospodarstw. Gdzieś przed Aspang przekroczyłem 1202 kilometr, i bęc, to już jest moja najdłuższa piesza wycieczka. 

niedziela, 18 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1189, Hochwechsel (cz. 2)

Poza fantastycznym widokiem na cztery strony świata na Hochwechselu warto zobaczyć cmentarz wojenny i kaplicę. Jest to prawdopodobnie najwyżej położony cmentarz wojenny Austrii.

sobota, 17 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1189, Hochwechsel (cz. 1)

Za Semmering rozciągają się już Przedalpy. Wysokości są coraz mniejsze, rzeźba coraz mniej dramatyczna. Ale te widoki! Ze szczytów poza kolejnymi skalistymi pasmami widać już w oddali bezkresną Kotlinę Panońską, której płaska powierzchnia kontrastuje z alpejskim krajobrazem.

piątek, 16 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1170, przełęcz Semmering

Choć widoki są pewnie lepsze z pociągu, z perspektywy pieszego kolej przez przełęcz Semmering i tak robi wrażenie. W końcu to pierwsza normalnotorowa górska kolej Europy, licząca w tej chwili już 165 lat.

czwartek, 15 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1152, Ottohaus (albo Jakobskogel po raz drugi)

Alpejskie schroniska, które do tej pory odwiedziłem (cztery ze spaniem i jeszcze kilka na krótsze wizyty) mają swoje wady i zalety. Do najważniejszych zalet należy piękne położenie. Wszystkie postawiono na krawędzi stromego urwiska, na szczycie skalistego wzniesienia czy na progu trawiastej doliny. Budowniczowie Ottohaus też zadbali o widoki.

środa, 14 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1152, Jakobskogel

Ottohaus (w memie z Kubusiem Puchatkiem we fraku: Schronisko Arcyksięcia Ottona) leży u stóp Jakobskogela. Nie jest to jakiś nadzwyczajny szczyt, szczególnie pomiędzy mających ponad dwa tysiące metrów Heukuppe i Klosterwappen. Ale bliskość zbudowanej już w latach 20-tych kolejki górskiej i sąsiedztwo Wiednia sprawiają, że odwiedza go mnóstwo ludzi. Może właśnie dlatego umieszczono tutaj krzyż z konkretną dedykacją? 

wtorek, 13 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1145, Habsburghaus

Z każdym kolejnym krokiem zaczynam coraz bardziej zazdrościć wiedeńczykom ich Hausberge, czyli "domowych gór". Raptem godzinę czy półtora od centrum miasta wznoszą się dwutysięczne szczyty. A skoro blisko cesarskiej stolicy, to bywała tu i c. k. arystokracja i sama c. k. rodzina panująca.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1133, Schneealm

Tak jak przy okazji Ötschera, wrażenia ze Schneealm nie mają żadnego związku z historią. To tylko krótka wzmianka o pięknym i lekko surrealistycznym górskim krajobrazie. 

niedziela, 11 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1115, Neuberg an der Mürz

Tak się jakoś złożyło, że nie byłem w czasie tego spaceru jeszcze w żadnym cysterskim klasztorze. A że bardzo cenię sobie ten dostojny i zasłużony zakon, cieszyłem się bardzo na odwiedzenie Neuberga. I słusznie, jak się okazało.

sobota, 10 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1092, Dürrigelalm

"Alm" to mniej więcej to samo, co "hala". Wysokogórskie pastwisko, na które wypędza się wiosną zwierzęta, a potem wyciąga je w zbliżonej liczbie z krzaków na jesieni. Ale to też to samo słowo, które w formie "Alp" prawdopodobne dało nazwę całemu łańcuchowi. To nie powinno dziwić nikogo, kto w Beskidach widział liczne miejsca o nazwie Beskid. Mogło się też tak zdarzyć, że zamiast Karpat mielibyśmy na przykład Przysłopy. 

piątek, 9 sierpnia 2019

Podniesiona kurtyna. Kilometr 1079, Mariazell

Skoro już doszliśmy do Mariazell (lub dojechaliśmy wąskotorówką), trzeba odwiedzić sanktuarium. Wierzących nie trzeba do tego dodatkowo zachęcać, niewierzący powinni to zrobić dla piękna zabytku. I jeszcze co najmniej kilku bardzo interesujących cech.