Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1618-1918-2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1618-1918-2018. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2018

Przy okazji kolejowej promocji, cz. 2

Trwa promocja na bilety Interrail i trwa przegląd widoków kolejowych z tegorocznego spaceru. Poprzednia część skończyła się w Karlsruhe, teraz przenieśmy się już w głąb Francji.

wtorek, 4 grudnia 2018

Przy okazji kolejowej promocji, cz. 1

Kilka miesięcy temu, podsumowując moją styczniową wycieczkę kolejową (szynowa relacja z tamtej jazdy zaczęła się tutaj) przedstawiłem Czytelnikom recenzję europejskich biletów kolejowych Interrail. Streszczając wnioski: opłaca się, jeżeli będziemy jeździć bardzo intensywnie i kupimy bilet w promocji. Taka promocja właśnie trwa: bilety Interrail można nabyć przez stronę internetową programu z 15% zniżką. Żeby tę informację jakoś zilustrować przygotowałem wybór zdjęć kolejowych z tegorocznej pieszej wycieczki z Pragi do Compiègne.

niedziela, 11 listopada 2018

11.11.1918

Dokładnie sto lat temu na froncie zachodnim zapadła upragniona cisza. Wiele milionów ludzi zginęło, by świat mógł dotrzeć do tego momentu. Wiele milionów ludzi zginęło, by upadły monarchie zaborcze i by odzyskały niepodległość narody Europy Środkowej i Wschodniej, wśród nich - Polacy. Wszystkiego najlepszego, Polsko!

czwartek, 4 października 2018

Długa droga do Tipperary: trasa i zaproszenie

W tym roku z letniej wycieczki wróciłem prawie prosto do pracy. Nie miałem więc zapasu wolnych dni, by w spokoju i z wakacyjną jeszcze energią przebrać zdjęcia i opracować odpowiednie materiały. Oczywiście, co się odwlecze, to nie uciecze: zajęło mi to po prostu nieco więcej czasu. Oto jest - jakże atrakcyjna mapa mojej tegorocznej trasy, oparta oczywiście o zdjęcie satelitarne dostarczone przez Google.

piątek, 24 sierpnia 2018

Kilometr 1202, Clairière de l'Armistice

"Maszerować wciąż naprzód, to się nazywa anabasis."

Wstałem trochę po szóstej (ciemno i zimno), po siódmej byłem w drodze. Ostatni raz wspiąłem się na wysoką skarpę górującą nad doliną Aisne i wyszedłem na rozległe pola Pikardii. Wtedy na szczęście rozproszyły się już poranne chmury i kościół w Saint-Crépin-aux-Bois - oczywiście zamknięty - oglądałem w słońcu. W poprzecinanym prostymi drogami lesie Compiègne (jak w Karlsruhe...) było nawet ciepło. Po jedenastej byłem na miejscu: tam, gdzie 11 listopada 1918 roku około piątej rano niemiecka delegacja złożyła podpisy pod aktem zawieszenia broni. Przeszedłem, jak mi wychodzi, 1202 kilometry. Podobnie jak w zeszłym roku bardzo dla mnie ciekawe. Mam nadzieję, że było to widać w bieżących relacjach. Bardzo dziękuję za doping i zainteresowanie!

czwartek, 23 sierpnia 2018

Kilometr 1169, Blérancourt

Wykorzystując chwilę czasu ruszyłem znad Aisne na północ. Zaoszczędziłem jeden dzień na odpoczynku, więc teraz mogłem lepiej poznać zalesione wzgórza Pikardii i odwiedzić miasteczko Blérancourt. Nie było go w moim planie, tak samo jak w zeszłym roku nie było w nim łużyckiego Herrnhut. I tak samo jak Herrnhut, Blérancourt okazało się być warte tych dodatkowych kilometrów. 

środa, 22 sierpnia 2018

Kilometr 1136, Soissons

Już wieczorem wielkie wrażenie zrobiły na mnie widoczne w oddali iglice Soissons. Mnie, ubogiemu w gotyk wschodniemu Europejczykowi wystarczyłoby pewnie jedna porządna gotycka wieża (Świdnica ma taką!). Soissons ma ich kilka, przypominając, że to we Francji leży ojczyzna sztuki gotyckiej. 

wtorek, 21 sierpnia 2018

Kilometr 1124, Missy-sur-Aisne

Od Reims rozciąga się ziemia, którą śmiało mogę nazwać Krainą Zabytkowych Frustracji. Do tej pory obejrzałem dziesiątki kościołów czeskich, niemieckich i francuskich, ale z rzadka tylko były wśród nich zabytkowe perły. Trudno mieć o to pretensje, taka norma. Na każdy gotycki czy dobry barokowy kościół musi przecież przypadać odpowiednia porcja XIX wiecznej sztampy. I nagle znalazłem się w krainie bez tej normy! 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Kilometr 1068, Reims

Gdy do niego wczoraj wchodziłem, Reims nie zauroczyło mnie swoim wyglądem. Czy to przez pozbawione zieleni proste ulice, czy chaotyczną, nieciekawą zabudowę, czy nieprzyjazne przejścia dla pieszych - przypominało mi bardziej amerykańskie niby-miasta niż malownicze miejscowości Francji. Części bliżej ratusza mają więcej uroku, choć cóż, główna ulica, Rue de Vesle nadal kojarzy mi się raczej z Piotrkowską niż Krakowskim Przedmieściem lub Floriańską. Ale może to wszystko dobrze: dzięki temu z ogólnej nijakości wyrasta w swojej pełnej chwale gotycka Katedra, jedna z Katedr właśnie - z wielką literą K na początku. 

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kilometr 1035, Bois du Puits

Odkąd wyszedłem z Valmy wędruję wzdłuż Drogi Wolności (Voie de la Liberté). To wytyczona kamiennymi słupami trasa łącząca normandzką plażę Utah z ardeńskim Bastogne. Tędy - to jest w przeciwnym kierunku - jechały na wschód czołgi 3 Armii pod dowództwem Pattona. Jak widać, jakoś nie mogę się od przedmieść Pilzna (kilometr 102) od śladów tej armii uwolnić. 

sobota, 18 sierpnia 2018

Kilometr 1000, Valmy

Las Argoński, podobnie jak Las Czeski czy Bawarski to zarówno kompleks leśny, jak też pasmo wzgórz. Biegnie z północy na południe, ja idę ze wschodu na zachód, więc przeciąłem go wczoraj wzdłuż krótszej osi. Przy okazji mogłem zobaczyć w terenie dwie historyczne granice. 

piątek, 17 sierpnia 2018

Kilometr 969, Varennes-en-Argonne

Z Verdun wyszedłem dość późno, bo po pierwszej. Czekała mnie wspaniała droga przez pola i pastwiska położone u stóp lasu Argonne. Z jego krawędzi, położonej już ponad sto metrów nad doliną Mozy rozciągał się fantastyczny widok na rolniczy krajobraz okolic Verdun. Wśród niego dało się rozpoznać także miejsca zapisane w tragicznej historii: Wzgórze 304, Górę Martwego Człowieka (Le Mort Homme), w oddali - wieżę Ossuarium Douaumont. 

czwartek, 16 sierpnia 2018

Kilometr 937, Verdun

Przedpołudnie spędziłem zwiedzając miasto Verdun. Jego historia to przecież nie tylko krwawa bitwa z 1916 roku, choć trudno, by to nie było najważniejsze skojarzenie. W dziejach miasta jest wiele ciekawych momentów, niektóre z nich są trwale wpisane do historii Europy. 

środa, 15 sierpnia 2018

Kilometr 927, Douaumont k/Verdun

Znam kilka miejsc, w których ludzkość stworzyła piekło na Ziemi. Trzeba o nich wciąż przypominać: Treblinka uświadamia skutki nacjonalizmu i nienawiści, Verdun - blaknący w naszej świadomości fakt, że wojna to piekło. 

Kilometr 909, Étain

W pierwszych dniach września 1914 roku, po ponad miesiącu zwycięstw, niemieckie armie stanęły nad rzeką Marną, na przedpolach francuskiej stolicy. Właśnie tu miał się rozstrzygnąć los Paryża - a może i całej wojny. Jednak wyczerpani Niemcy nie dali rady francuskiemu przeciwuderzeniu i odepchnięci, cofnęli się nad Aisne. Generał Moltke miał złożyć wtedy cesarzowi Wilhelmowi II meldunek: "Majestät, wir haben den Krieg verloren". "Wasza Wysokość, przegraliśmy wojnę". A jednak piekło Wielkiej Wojny miało trwać jeszcze cztery lata. 

wtorek, 14 sierpnia 2018

Kilometr 884, Labry

Jestem nadal w Lotaryngii, choć już w departamencie Meurthe-et-Moselle. Warto spojrzeć na jego mapę. To dziwaczna w kształcie pozostałość po niemieckiej aneksji z 1871. Większość dwóch departamentów dostała się Niemcom,  z ich resztek powstał ten właśnie kształt. Rejon przywitał mnie chmurami i pierwszym naprawdę chłodnym porankiem w czasie tej wycieczki.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Kilometr 872, Sainte Marie-aux-Chênes

Od Metzu zaczynają się zachodnie krańce kaiserowskich Niemiec. Cały dzień natykałem się na tego ślady. Jak to na kresach bywa, Druga Rzesza bardzo starała się zaznaczyć tu swoją obecność. 

niedziela, 12 sierpnia 2018

Kilometr 854, Metz

Rano spotkanie z dzikami, po południu jednocześnie zabytkowe i nowoczesne miasto: dotarłem do Metzu. Jak się okazuje, mimo setek kilometrów odległości ma on zaskakująco dużo wspólnego z Norymbergą.  

sobota, 11 sierpnia 2018

Kilometr 829, Burtoncourt

Jak planowałem i wspominałem wczoraj, dzień zacząłem od odwiedzenia amerykańskiego cmentarza wojennego. Choć przeszedłem później jeszcze ponad trzydzieści kilometrów do tytułowego Burtoncourt, głównie o tym cmentarzu chcę napisać. Położony na północnych krańcach Saint-Avold jest największą drugowojenną nekropolią amerykańską na naszym kontynencie. 

piątek, 10 sierpnia 2018

Kilometr 794, Saint-Avold

Dziś jest dziesiąty sierpnia, a to oznacza drogę przez północną Lotaryngię oraz wspomnienie świętego Wawrzyńca. Idealny moment na kontynuację zupełnie niestosownego żartu: szczęśliwie święto to wypadło w piątek, więc tysiące ludzi mogło dziś przy grilu oddać hołd świętemu.