Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2026

Siedem wycieczek po trzech latach. Wycieczka szósta, czyli góry i zabytek UNESCO w jednym.

Szósta w tym cyklu rekomendacja kwalifikuje się jako powtórzenie. Ale jednocześnie byłoby dziwne, gdybym tyle razy Wam je pokazał, tak się dzilił moją sympatią do niego, i potem go nie polecił na wycieczkę. Rzecz oczywista: Sacro Monte di Varese i całe Campo dei Fiori. Sam bym sobie wycieczkę tam zarekomendował, gdybym zaraz nie miał dnia otwartego w liceum.

piątek, 6 lutego 2026

Siedem wycieczek po trzech latach. Wycieczka czwarta, czyli szlakiem hal i geologicznych ciekawostek.

Trzy rekomendacje za nami, czas na czwartą - ostatnią w Triangolo Lariano. Dzisiaj zapraszam Was na wycieczkę z Canzo do Valmadrery, szlakiem hal, geologicznych ciekawostek, i - bez zaskoczenia - wspaniałych widoków. 

sobota, 24 stycznia 2026

Siedem wycieczek po trzech latach. Wycieczka trzecia, czyli Alpy dla każdego.

Nie zostawiamy za sobą Triangolo Lariano, ale Brunate już tak, i ruszamy w wyższe góry. Trzecia rekomendacja to chyba mój ulubiony szczyt okołomediolańskich Przedalp. Kto śledzi uważnie ten poczytny nieregularnik, ten zna i widoki stąd, i wschody słońca, i nazwę: Palanzone.

sobota, 17 stycznia 2026

Siedem wycieczek po trzech latach. Wycieczka druga, czyli spacerem w Alpy.

Pierwsza rekomendacja za nami, czas na drugą. Okolica jest podobna, bo to też Triangolo Lariano. Tu też będzie kolejka do Brunate, ale zamiast ścieżki ponad wodami Como będzie alpejski grzbiet i będą łatwo dostępne alpejskie szczyty. Pierwszy z nich spacerowy, drugi, opcjonalny, już bardziej wycieczkowy. Oto...

piątek, 12 grudnia 2025

Wycieczki niedokończone

Było, i się skończyło: znad środkowej Lury przeniosłem się nad górną Wisłę. A skoro tak, to po domknięciu famosissimej wyprawy wzdłuż Lury czas na kilka tekstogalerii podsumowujących i polecających. Będzie o najbardziej włoskim samochodzie, będzie przegląd kolejowy (jak mogłoby go nie być?), i będzie zbiór rekomendowanych wycieczek. Ale najpierw wycieczki niedokończone.

A, czwarta arcynajsławetniejsza wyprawa już się szykuje.

środa, 16 kwietnia 2025

Przez Campo dei Fiori

W połowie marca byłem kolejny raz w masywie Campo dei Fiori: było już trochę wiosennego słońca, ale jeszcze bez wiosennej zieleni. A teraz zieleń już jest, więc z tej nadzwyczajnie sensownej okazji zapraszam Was na wycieczkę przez jedno z sympatycznych, okołomediolańskich pasemek.

czwartek, 31 października 2024

Drugi raz w Bregaglii (i pierwszy w Engadynie). Część druga

Po krótkiej (szczególnie jak na standardy tego szacownego wydawnictwa) przerwie wracamy na wycieczkę w szwajcarskie Alpy.

sobota, 19 października 2024

Drugi raz w Bregaglii (i pierwszy w Engadynie). Część pierwsza

Jak może pamiętacie, zeszłego listopada pokazałem Wam kilka obrazków z naszego pierwszego wypadu do Bregaglii (tutaj). To szwajcarska dolina ukryta wśród wysokich Alp, pełna kasztanów, kalwinistów, własnego dialektu, i fantastycznych widoków. W tym roku nie pojechaliśmy na Festiwal Kasztanów (właśnie się kończy), ale za to spędziliśmy w Bregaglii kilka sierpniowych dni.

środa, 17 kwietnia 2024

Nad Większym Jeziorem

Dzisiaj znowu zapraszam Was nad jezioro. Jak może wiecie, niektóre z jezior włoskich Alp są trochę jak kluby piłkarskie, albo marki papierosów, i mają swoich zagorzałych fanów. W walkach ultrasów ścierają się głównie miłośnicy Como i Gardy. Ja do tego tematu stosunku uczuciowego nie mam, najbliżej mam nad Como, ale kilka innych jezior w okolicy odwiedzam z równą radością. My się dzisiaj wybierzemy nad jezioro Maggiore, trzecie z wielkich jezior Alp włoskich. Ale, skoro już zacząłem od fanów i popularności jezior, to które obecnie wygrywa w turystycznym rankingu?

środa, 10 kwietnia 2024

U zbiegu Mery i Addy

Z jeziorem Como jest tak, że już jego południowe brzegi są otoczone górami, a im dalej na północ, tym te góry robią się coraz potężniejsze. Można sobie więc wyobrażać, że północny kraniec Como to będzie skalisty zaułek, coś na kształt brzegów Morskiego Oka, czy wtulonego w granitowy kocioł Czarnego Stawu. A tu niespodzianka: na północy jezioru towarzyszy raczej dolina Biebrzy, tyle, że otoczonej wysokimi Alpami.

sobota, 16 grudnia 2023

Przez Triangolo Lariano, cz. 3. Z Monte Palanzone do Bellagio

Nad Lombardią wzeszło piękne, grudniowe słońce. Dni są krótkie, ale ciepłe. To chyba właśnie ten czas w roku - to mój drugi włoski grudzień - kiedy szczególnie można docenić klimat północnych Włoch. Co napisawszy, zupełnie bez związku, zapraszam na trzecią część relacji z przejścia przez Triangolo Lariano, na której opracowanie znalazłem wreszcie trochę czasu.

czwartek, 30 listopada 2023

Pierwszy raz w Bregaglii

To kolejna wycieczka, do której zbierałem się długo. O Bregaglii pierwszy raz usłyszałem w gimnzjum, czyli coś ze dwadzieścia lat temu. Wielkim fanem tego miejsca był mój nauczyciel geografii, a potem kompan szeregu wycieczek, wreszcie autor polskiego przewodnika po tej dolinie, Rafał Kardaś (pozdrawiam!). Ale jakoś nigdy się nie składało. Nawet do końca nie wiedziałem, gdzie to jest - to znaczy, wiedziałem, że we włoskojęzycznej części Szwajcarii, ale to jeszcze nie jest "do końca". Ale teraz już wiem, gdzie to jest, i mam niedaleko, więc w październiku wybraliśmy się na Festiwal Kasztanów.

wtorek, 14 listopada 2023

Przez Triangolo Lariano, cz. 2. Na Monte Palanzone (wschody słońca, cz. 58)

Kilka dni temu zacząłem pokazywać Wam sławetny spacer z Brunate do Bellagio, czyli przejście przez Triangolo Lariano. Tak sobie ten spacer zaplanowałem, żeby pobiwakować na Palanzone, popodziwiać stamąd zachód słońca, trochę pomarznąć, a potem zobaczyć wschód słońca. I tak też się stało, co pokażę - tzn. ten zachód i ten wschód, bo marznięcie trudno pokazać - w tym oto wpisie.

poniedziałek, 6 listopada 2023

Przez Triangolo Lariano, cz. 1. Z Brunate na Monte Palanzone

Przygoda, przygoda! Jedni spływają kajakiem Amazonką, inni zjeżdżają na nartach z ośmiotysięczników, jeszcze inni wynoszą na lewo tapczany z zakładu; ja od dawna chciałem zażyć emocji przejścia przez całe Triangolo Lariano. I oto przeszedłem, i zażyłem emocji, a teraz Wam pokażę, i opowiem.

środa, 12 lipca 2023

Na Monte Bregagno, cz. 2

Nie wiem, czy macie ochotę na ciąg dalszy wycieczki na Monte Bregagno, ale ja z chęcią sobie powspominam, pooglądam, i poopisuję. Część pierwsza razem z mapką była tutaj. Ruszajmy!

piątek, 30 czerwca 2023

Na Monte Bregagno, cz. 1

Pierwszy rok szkolny mieszkania we Włoszech za nami, potrzebny był jakiś wielki finał. Do tej pory wybierałem się na wycieczki w Alpy-Beskidy, wybrałem się więc pierwszy raz w Alpy-Tatry. Na mocy nadanych mi, samowładczych praw poświęcę wycieczce na Monte Bregagno (2107 m n.p.m.) osobny wpis. A nawet dwa wpisy. Miłego oglądania!

środa, 31 maja 2023

Wschody słońca, cz. 53. Monte Tremezzo, cz. 2

Pierwszą część tego galerioartykułu skończyliśmy na biwaku, który rozbiłem sobie w środku nocy na siodle między Monte Crocione a szczytem Tremezzo. Biwak był bardzo przyjemny, ale w nocy zgodnie z prognozą zaczęło padać - jasny znak, że cudów po wschodzie słońca się cudów spodziewać nie należy. Wiało też tak, że po nocy poprawiałem sobie tropik. Jednym słowem, bardzo przyjemnie.

wtorek, 16 maja 2023

Wschody słońca, cz. 53. Monte Tremezzo, cz. 1

Gdy oglądałem pierwsze parę razy wschody słońca na Babiej Górze, wrażenia miałem raczej umiarkowane. Niby wiadomo, że to nie jakiś genius loci decyduje o położeniu chmur i przejrzystości powietrza, i nie jest tak, że na Turbaczu ładnie, a na Babiej brzydko; niemniej, przy którymś umiarkowanie udanym podejściu zacząłem podejrzewać Babią o jakieś solarne blagierstwo. Potem się odmieniło, i cały ten opis służy głównie temu, żeby zakląć bliskie mi szczyty Alp, żeby wreszcie pozwoliły mi obejrzeć poranne widowisko w całej okazałości.

piątek, 14 kwietnia 2023

Wschody słońca, cz. 52. Monte San Primo

Na ten wschód słońca zbierałem się długo. No, pewnie, nie ma co przesadzać - są takie, o których myślę od wielu lat, i dotąd nie wyszło. Ale chodzi o to, że jak pierwszy raz jechałem na zawodowe zwiady do Mediolanu w maju, to już wtedy sobie wymyśliłem, żeby po załatwieniu tychże zwiadów wybrać się na Monte San Primo. Ale wtedy w prognozach były burze, a one raczej nie służą wschodom słońca w górach. Ale, tradycyjnie, choć się odwlokło, to nie uciekło.

niedziela, 8 stycznia 2023

Na Monte San Primo, cz. 2

Pomiędzy dwiema częściami tej relacji sporo się wydarzyło, ale do tej pory w całości na fejsbuku. Jeżeli są wśród Was takie i tacy, którzy śledzą moje poczynania tylko tutaj - sporo tracicie! - to doniosę, że byłem na wycieczkopielgrzymce do grobu Jaroslava Haška z okazji stulecia jego śmierci. Obecnie na fejsbuku trwa z tej okazji zbiórka pieniędzy na Zupę na Plantach (link tutaj) - i można wygrać kalendarz! O tej wycieczce oczywiście będzie jeszcze sporo, przynajmniej kilka galerii zdjęć. Ale najpierw pozwólcie, że dokończę opowieśćo wycieczce na Monte San Primo.