Nie zostawiamy za sobą Triangolo Lariano, ale Brunate już tak, i ruszamy w wyższe góry. Trzecia rekomendacja to chyba mój ulubiony szczyt okołomediolańskich Przedalp. Kto śledzi uważnie ten poczytny nieregularnik, ten zna i widoki stąd, i wschody słońca, i nazwę: Palanzone.
sobota, 24 stycznia 2026
wtorek, 14 listopada 2023
Przez Triangolo Lariano, cz. 2. Na Monte Palanzone (wschody słońca, cz. 58)
Kilka dni temu zacząłem pokazywać Wam sławetny spacer z Brunate do Bellagio, czyli przejście przez Triangolo Lariano. Tak sobie ten spacer zaplanowałem, żeby pobiwakować na Palanzone, popodziwiać stamąd zachód słońca, trochę pomarznąć, a potem zobaczyć wschód słońca. I tak też się stało, co pokażę - tzn. ten zachód i ten wschód, bo marznięcie trudno pokazać - w tym oto wpisie.
czwartek, 13 października 2022
Wschody słońca, cz. 49. Monte Palanzone
Kto śledzi moje i nasze spacery na fejsbuku (tutaj) lub instagramie (tutaj) ten wie, że kilka dni temu wybrałem się po raz drugi na Monte Palanzone, tym razem na wschód słońca. To był mój szósty alpejski wschód słońca: po tych na Ötscherze (tutaj i tutaj), Jakobskogelu (tutaj) i Hochwechselu (tutaj) z 2019 roku oraz Leopoldsbergu (tutaj) i Sattelbergu (tutaj) w tym roku. I choć nie było tak wspaniałym widoków, jak tydzień wcześniej, gdy z Palanzone dało się zobaczyć szczyty odległe o ponad 200 kilometrów (serio!), to i tak był to kawał fajnej górskiej przygody. Zapraszam!


