Zaraz się wszyscy rozpuścimy (względnie usmażymy), więc dzisiaj coś na ochłodę: wycieczka na wczesnowiosenną Sularzową i Babicę. Jak nie wiecie, gdzie to, to się dowiecie; ruszajmy!
Byliśmy już na Barnasiówce (tutaj), to teraz jedziemy jedno pasmo dalej. Bukowiec, Barnasiówka, Babica, Koskowa, Stołowa to piękna układanka równoległych do siebie pasemek i pasm tworzących rdzeń tzw. Beskidu Makowskiego. Większość z nas mija je w pędzie w drodze zakopianką na południe (wtedy mamy je po prawej stronie), względnie do Zawoi przez Sułkowice (wtedy po lewej stronie). I ja to pomijanie ogólnie rozumiem, bo to pasma niezbyt wysokie, niezbyt widokowe, i niezbyt sławetne. Ale mają swój urok, już choćby z tej małej sławetności wynikający. Więc - nie zaczyna się zdania od więc - ruszajmy.
Ten galerioartykuł poskładałem ze zdjęć i wrażeń z bodaj sześciu wycieczek. Trzy były tej wiosny, z tego pierwsza z nich była w Wielki Czwartek, dzień w szkole wolny (hura!). Wybrałem się we wschodnią część pasma. A skoro wschodnią część, to z Myślenic, a skoro z Myślenic, to nepomuk nad piękną, modrą Bysinką.
Szlak przez Sularzową i Babicę jest nie byle jaki, bo to Mały Szlak Beskidzki. Wychodzimy więc po myślenickim błotku na ponadmyślenickie pola i łąki, patrząc w dal na resztki śniegu na stokach Chełmu. To tam, gdzie jest taki strasznie długi wyciąg krzesełkowy.
I jak tak sobie patrzyłem na te resztki śniegu, to zobaczyłem futrzasty kamień na łące, i to była uroczo śpiąca sarenka.
Na początku naszej trasy napotykamy - poza sarenką - na dwa miejsca ważne dla Myślenic. Najpierw jest to, co zostało z myślenickiej Lipki. Postudiowałem sobie temat, i dowiedziałem się z wywiadu z p. Andrzejem Boryczko, że drzewo w herbie Myślenic to na pewno nie jest lipa [1]. No, to lipa.
Che, che, rozumiecie, lipa.
Jak się skończą zarastające pola nad Myślenicami, to się robi las. Głównie świerk, jak to w przekształconym przez człowieka beskidzkim reglu dolnym, ale są też kawałki mieszane.
Grzbiet Sularzowej i Babicy ma w linii prostej ok. 20 kilometrów od wschodu na zachód. Jego bardzo przyjemną w czasie spaceru cechą jest to, że jest dość równy. Jak już wejdziemy na grzbiet w rejonie Plebańskiej Góry, to nie mamy przed sobą żadnych większych podejść. Jedną kulminacją będzie Sularzowa (617 metrów) - tu widoczna jeszcze we wczesnokwietniowej, śnieżnej oprawie - potem grzbiet opadnie raptem kilkadziesiąt metrów w dół, i znowu wespnie się na Babicę (727 metry). Żadnych nisko wciętych przełęczy i stromych beskidzkich podejść.
Kurczę, aż nie mogę uwierzyć w ten śnieg na zdjęciu. Fakt, że to był śnieg z tych śnieżyc, co były pod koniec marca, nie taki leżący przez całą zimę, ale jednak.
Taki sympatyczny Chrystus Frasobliwy ozdabia jedną z przyszlakowych kapliczek. Ciekawe jest to, że to ogromnie popularne w naszej części Europy przedstawienie nie jest konkretnie związane z żadną sceną biblijną. To znaczy: wiadomo, że Męka, że korona cierniowa, ale jednak nie ma w Piśmie Świętym takiej sceny, w której Chrystus siada i się frasuje.
Takie ładne odsłonięcie łupków można sobie zobaczyć przy szlaku, na zboczach Trzebuńskiej Góry. Wszystko to, oczywiście, flisz, ale jak się dowiedziałem z Geoportalu geologicznego (tutaj), skały budujące pasmo Babicy i Sularzowej pochodzą z eocenu, czyli mają 40-50 milionów lat, a te budujące sąsiednią Barnasiówkę są dużo starsze, bo późnokredowe (70-100 milionów lat). Nie żeby to miało jakieś znaczenie dla błota na butach, ale uznałem, że Wam napiszę.
Mało kto wie, że zanim "Drużynę A" zaczęła emitować Polonia 1, serial krążył na pirackich VHS-ach pod polskim tytułem "Goście A". Cieszył się taką popularnością wśród leśników, że nazwano jego imieniem rezerwat w paśmie Babicy i Sularzowej. To był w ogóle ciekawy moment w dziejach polskiego kina, i polskiego VHS-u, o czym najlepiej świadczą dzieje "Dwóch mieczy i amuletu".
A tak serio to rezerwat się nazywa Gościbia, ale jestem tak dumny z tego żartu, że musiałem go napisać.
Las Gościbia to ogromny, prawie 300-hektarowy rezerwat lasu górskiego w dolinie potoku Gościbia. Co chroni w dole, nie wiem, ale w górze chroni wspaniały las bukowy.
Tę pierwszą wycieczkę przerwałem na granicy rezerwatu, i zszedłem sobie do Harbutowic. Z tego zejścia macie ten oto sympatyczny ganek.
Parę dni później, w bardziej zaawansowaną wiosną wybrałem się znowu, tym razem w zachodnią część pasma. Wyszedłem z Jasienicy, skąd na przełaj doszedłem na Trzebuńską Górę. Zobaczcie, jak porządnie od południa wygląda pasmo Barnasiówki!
Widoków nie ma we wschodniej części pasma zbyt dużo. Ale to przyjemna o każdej porze roku wędrówka, która wreszcie wyprowadza nas na...
Szczyt Babicy. Tak jak dzięki wolnemu rynkowi możemy w drodze górską drogą cieszyć się reklamami pralek i wazektomii, tak dzięki mnogości kół, szlaków, pętli, koron i dotacji możemy cieszyć się niezawodnym dostępem do informacji. Gdyby na przykład ktoś miał wątpliwość, na jakim szczycie jest, to już wie, że na Babicy. Zwróćcie proszę uwagę na czyjąś gniewną walkę z pojęciem Beskid Myślenicki.
Babica 728 m n.p.m. Bardziej poważnie mówiąc, to jest jednak trochę problem: na razie to są trzy tabliczki, ale spokojnie możemy sobie wyobrazić więcej. Trzy tabliczki gminne, jedną powiatową, jedną wojewódzką, jedną związku gmin, po jednej dla każdego okolicznego koła PTTK, kilku prywatnych firm - i tak dalej.
Babica, jak każde niezbyt wysokie pasmo mierzy się z problemem prywatnej zabudowy. Mam nadzieję, że mówi się teraz o tym tak dużo, że gminy przyspieszą uchwalanie planów zagospodarowania i uda się ochronić polskie góry przez zjedzeniem do reszty przez ospę domków.
Myśl nie jest, jak się zdaje, tylko moja.
W swoim klasycznym przewodniku z 1974 roku Krygowski napisał, że Babica jest szczytem "...wyróżniającym się wspaniałym widokiem na południe i górskim, beskidzkim charakterem. Na szczycie i w okolicy rosną w dużej ilości jałowce i kępy malowniczych sosen, a w jesieni polany fioletowieją wrzosowiskami." Sam szczyt zmienił się przez to pół wieku, bo widoków z niego prawie nie ma. Ale niedaleko dalej na zachód nasz szlak wychodzi na ciąg łąk i pól, z których rozciągają się wspaniałe widoki na południe, południowy zachód, i zachód.
Są wśród nich, rzecz jasna, ośnieżone (jeszcze daleko w maj) północne ściany Babiej Góry.
A także na pobliską Koskową Górę, najwyższy szczyt rdzenia Beskidu Makowskiego, tego rozciągniętego między Rabą, a Skawą. Parę dni temu byłem na biwaku na Koskowej, to Wam też pokażę.
Na zachodnim grzbiecie Babicy stała sobie taka platforma widokowa. Kilka dni później okazało się, że ktoś na niej buduje domek. Pewnie legalnie, ale szkoda kolejnego kawałka krajobrazu.
Obrazek wczesnowiosenny.
Kto z Was zna pogórza i niższe partie Beskidów ten wie, że łąki, polany, miejsca widokowe są rzadkie.
A tutaj wędrujemy przez ciąg pięknych łąk, rozdzielanych z rzadka kawałkami lasów.
Na Babicy Zachodniej - którędy przechodziłem ostatni raz w 2021 roku, w drodze z Kasprowego Wierchu do Krakowa - do czerwonego Małego Szlaku Beskidzkiego dołącza niebieski szlak, ten sławetny z Brzeźnicy koło Skawiny do Kacwina. Idą sobie przez kawałek dalej, po czym schodzą w dół: czerwony na Chełm i dalej, w stronę Beskidu Małego, a niebieski w stronę przełęczy Sanguszki i do Lanckorony. Oznakowanie, jak widać, dostosowane do potrzeb wędrujących we mgle turystów z poważną wadą wzroku.
Szlaki sobie poszły, ale droga dalej biegnie na zachód, obniżając się powoli wraz z grzbietem. W jednym miejscu grzbiet przecina lokalna droga z Harbutowic do Bieńkówki. Jest tam parking na kilkanaście samochodów.
Zanim zejdziemy do doliny, zobaczcie jeszcze tę piękną drewnianą ruinę...
...oraz boczną drogę do przysiółka o malowniczej nazwie Korea. Szukając informacji o tej nazwie natrafiłem na artykuł Jana Mączyńskiego [2], a w nim na cytat z jeszcze innego artykułu (W. Pasternaka): "Wytworzył się także na Ziemi Lubuskiej typ nazw żartobliwych, np. Korea, które można określić jako nazwy importowane. W świadomości ludności tkwi jednak przekonanie, że Korea to miejsce, gdzie nic nie rośnie, jak na Korei". Odwrotnością tej "Korei" jest w polskim nazewnictwie "Kanada" - miejsce bogate, pełne wszelakich dóbr (choćby magazyny zrabowanych rzeczy w Auschwitz, nazywane przez więźniów własnie Kanadą). Gdyby nazwa Korea była w Kongresówce, to mogłaby się od biedy łączyć z wojną rosyjsko-japońską, ale w Beskidach prawie na pewno wywodzi się z czasów wojny koreańskiej. Ktoś mieszkał na wyjątkowo biednym kawałku ziemi, i wiadomości z Dalekiego Wschodu dały sąsiadom nowe przydatne określenie.
Droga biegła łąkami po grzbiecie, i biegnie otwartymi przestrzeniami aż na sam dół...
...do doliny Jachówki. Na początku wspomniałem o pięknej, modrej Bysince, to tutaj macie piękną, modrą Jachówkę, zachodnią granicę pasma Sularzówki i Babicy.
O, to jeszcze na koniec Wam powiem, że w Jachówce jest przysiółek Skupniówka. Jak bywacie w Tatrach to wiecie, że jest tam Skupniów Upłaz, co w sumie fajnie pokazuje powszechność góralskiego nazwiska Skupień.
Do zobaczenia!
[1] https://gazeta.myslenice.pl/jakie-tajemnice-skrywa-herb-myslenic
[2] Mączyński Jan, Nazwy terenowe typu Ameryka, Korea, Sachalin na obszarze Polski, w: "Acta Universitatis Lodziensis. Folia Linguistica", 7, 1993.
































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz