Odwilż odwilżą, a zimno jest. Rok temu ta refleksja zaniosła mnie kolejny raz do Izraela. Zajrzałem między innymi do Ber Szewy (zachęcam, godzina z minutami pociągiem z Tel Awiwu). To niesamowite miasto, jedną nogą stojące na sięgających od morza stepach, drugą zagrzebane w kamieniach i piaskach pustyni Negew.