sobota, 30 sierpnia 2025

Famosissima wyprawa wzdłuż trzeciej Smródki. Część 10, a w niej postindustrial i Makłowicz

To mógłby być ostatni odcinek - ale wtedy byłoby ich łącznie dziesięć. Ładnie? Nic bardziej mylnego! Wyprawa wzdłuż Utraty została zrelacjonowana w jedenastu odcinkach, więc jakże mógłbym teraz zrobić dziesięć? Do tego w tym odcinku będziemy w tych samych miejscach, w których był, uwaga, Robert Makłowicz. Rozumiecie więc, że musi to być rozdział specjalnej rangi, więc też musi być w sumie jedenaście. Prawda?


Zaczynamy bez zaskoczenia. Jesteśmy tam, gdzie skończyliśmy poprzedni odcinek, czyli na wielopoziomowym skrzyżowaniu Lury i Canale Villoresi. Nie idziemy daleko, bo tylko do pobliskiej autostrady A8. A co będzie po drodze? Wielka fabryka, albo to, co po niej zostało.


Oto okolica tego odcinka. Gęsto się zrobiło, prawda? Wciąż są jeszcze zielone przestrzenie między miastami, są nawet jeszcze pola. Ale jak porównacie sobie to zdjęcie z tym, na ten przykład, z odcinkiem siódmym, to różnica jest ogromna. Po lewej (na zachodzie) Lainate, w prawym górnym rogu Garbagnate Milanese (i w samym rogu linia kolejowa z Mediolanu do Saronno), w prawym dolnym rogu Arese, na dole Rho. Widać też autostradę A8, widać ogromną fabrykę w środku, i oczywiście trasę aktualnie pokazywanego spaceru (na czerwono) i Lurę (na niebiesko).


W tym odcinku dojechałem pociągiem do przystanku Garbagnate Milanese - Parco delle Groane i wzdłuż Canale Villoresi doszedłem do Lury. Rzecz się działa wcześniej w tym roku, co widać po roślinności.


Że Lura przechodzi pod spodem, to wiecie. Ja się jeszcze zastanawiałem, czy ten tunel to jakoś widać na powierzchni. I w sumie to nie wiem cały czas. Bo tam widać zaburzenie wody na jakimś progu, może właśnie na stropie tunelu. Ale czy to dokładnie w tym miejscu, to nie wiem. 


No, to jeszcze jedno spojrzenie na Lurę wpadającą pędem pod spód...


...i mogłem przeprawić się na drugą stronę kanału po moście kolejowym. Z tym mostem kolejowym to jest tak, że ja na samym początku codziennego jeżdżenia z Saronno do Mediolanu i z powrotem zauważyłem bocznicę odchodzącą od głównej linii koło dworca w Garbagnate. Trudno jej było nie zauważyć, bo na takiej poglądowej mapce pokazującej położenie pociągu ta bocznica była zaznaczona taką samą grubą, szarą linią, jak czynne linie pasażerskie. Ale po tej linii żadne pociągi już nie jeżdżą, jak się łatwo domyślić po zdjęciu. Dokąd biegła? Do wielkiej fabryki, oczywiście.


Suspens jest, to obejrzyjmy sobie Lurę po drugiej stronie kanału.


Nie ma tutaj śladu po dramatycznym wodospadzie z drugiej strony. Lura sobie wypływa spokojnie z obmurowanego masą cegieł tunelu.


Zaraz obok jest też sympatyczny park, ze stawem w kształcie kwiatka. Ten kwiatek to konkretne Rosa Camuna, "róża z doliny Camonica", wyryta w dziesiątkach egzemplarzy przez starożytną ludność okolic Brescii. Obecnie taka właśnie róża to symbol Lombardii. Tu możecie to zobaczyć na zdjęciu satelitarnym parku (tutaj), a tutaj na oficjalnej stronie regionu (tutaj).


Kaczki jak kaczki, wiem, ale i tak macie zdjęcie.


Lura jest już tutaj całkiem uregulowana. Biegnie sobie na południe, potem na zachód, i znowu zakręca na południe, omijając teren wielkiej fabryki. Zagadka nie jest jakaś super ekscytująca, ale jednak szkoda zmarnować okazję: kto się domyśla? Jaka wielka firma rodem z Mediolanu miała swoją wielką fabrykę w Arese?


Ostatnia podpowiedź to tor wyścigowy. Zgadliście? W Arese była wielka fabryka Alfa Romeo. Powstała na początku lat 60-tych, zastępując starą fabrykę w mediolańskim Portello. Fabrykę zamknięto na początku obecnego wieku, i od tego czasu dużą część budynków już wyburzono. Później Wam pokażę stare zdjęcie dla orientacji.


Tor wyścigowy z poprzedniego zdjęcia to stary fabryczny tor testowy. Na Google Earth jest wgrane stare zdjęcie satelitarne z 2007 roku, na którym widać zrujnowane hale fabryczne i porzucony, częściowo zarośnięty tor. W 2015 roku stoją już nowe hale innych firm, a tor jest odnowiony i rozbudowany na potrzeby prywatnego toru wyścigowego. W budynku na zdjęciu można też sobie urządzić konferencję, jak komuś ścigające się samochody nie przeszkadzają.


Lura biegnie tymczasem zachodnim obrzeżem dawnej fabryki, prosto w stronę Museo Storico Alfa Romeo.


Z mapy nie wynikało, czy da się wejść tędy na teren muzeum. Ale ścieżka rowerowa i zadbane trawniki zdawały się sugerować, że tak.


Wtem! Jednak nie. Pewnie gmina bardzo chciała, żeby się dało, ale firma miała inne zdanie. I wyraziła je bardzo stanowczo. Ja zazwyczaj takich ogrodzeń i tak nie przekraczam, ale widzę, że się da. Tutaj nie było mowy: zadbano nawet o prowizoryczne, ale szczelne ogrodzenie z metalowych prętów wchodzące aż do nurtu rzeki.


Cóż było robić? Zatoczyłem koło przez ogromne centrum handlowe, zajmujące część terenu dawnej fabryki. Na zdjęciu tego nie widać, bo jakoś się skupiłem na skrzyżowaniu, ale to serio jedno z największych takich miejsc jakie widziałem: z jednego końca na drugie ma w linii prostej 700 metrów. 


Ale żeby nie było tylko tak komercyjno-postindustrialnie, to obok jest podobnie duża uprawa tulipanów.


Tymczasem okrężną nieco drogą, co by się przez te wszystkie okołocentrowohandlowe szosy przedostać dotarłem do Museo Storico Alfa Romeo.


Budynki - dawniej jakieś fabryczne biura - są bardzo dobrze widoczne z autostrady.


A kto chce sobie to muzeum obejrzeć w środku, to nawet nie musi tam jechać. Wystarczy obejrzeć mediolański odcinek programu Roberta Makłowicza, który zaczyna się właśnie od odwiedzin Najpiękniejszego z Robertów w muzeum w Arese. Link jest tutaj. Miłego oglądania!

A, obiecałem stare zdjęcie dla porównania. Na Wikipedii jest takie zdjęcie (link). Widać na nim dobrze obecne muzeum (na dole) i masę budynków blisko muzeum, po których już nie ma śladu. Centrum handlowe jest mniej-więcej tam, gdzie wielka, podłużna hala fabryczna z białym prostokątem na dachu. 


A Lura sympatycznie płynie sobie przez teren muzeum. Liczyłem jeszcze troszkę, że uda mi się przejść wzdłuż niej pod autostradą - w końcu da się przejść wzdłuż Utraty pod "gierkówką" i po A2 - ale znowu nie było o tym mowy. Zatoczyłem więc kolejny łuk, i nad autostradą przeszedłem po wiadukcie.


Autostradę było słychać od bardzo dawna, a teraz ją już widać. To A8, łącząca Mediolan z masą miast na północny zachód od niego, i ze Szwajcarią. Ale to też Autostrada dei Laghi, "autostrada jezior" - najstarsza autostrada świata, otwarta w 1924 roku. Spotkaliśmy się już z jej odgałęzieniem - A9 - bliżej Como. To na zdjęciu to A8 jeszcze przed rozejściem się dróg na Como i Varese. Alp akurat nie widać, bo nie, ale możecie uwierzyć, że zazwyczaj bardzo ładnie je widać.


Takim oto widokiem na Lurę, na ekrany autostrady, i na Alfę Romeo kończymy ten przedostatni odcinek.

Do zobaczenia!

* * *

Na marginesie dopiszę komentarz nie na temat. Okropne jest staczanie się Izraela w stronę jawnego ludobójstwa. Oczywiście, brutalne traktowanie ludności cywilnej to tam nic nowego. Przecież Izrael w jego kształcie po 1948 roku zbudowano na czystce etnicznej, bo tą były masowe wypędzenia ludności arabskiej w latach 1947-1949. Ale tamte wydarzenia działy się jednak w innym czasie i w zupełnie innym kontekście, na który składały się między innymi jeszcze liczniejsze wypędzenia Żydów z krajów arabskich. A i powstały wtedy Izrael można było oceniać jako coś ogólnie pozytywnego: demokratyczne, nowoczesne, tolerancyjne państwo. Teraz, gdy władze izraelskie z poparciem znacznej części społeczeństwa już nie tylko prowadzą nielegalne osadnictwo na Zachodnim Brzegu, ale wprost dokonują zbrodni na ludności cywilnej Gazy trudno jest i szukać usprawiedliwień, i coraz trudniej jest widzieć Izrael jako coś w swojej sumie dobrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz