Do Chmielnika wszedłem późnym popołudniem. Noclegowy traf sprawił, że przenocowałem się kilka kilometrów na południe od miasta, a rano wróciłem na kilka godzin, by obejrzeć zabytki tego arcyświętokrzyskiego miasteczka (czy może arcymiasteczka świętokrzyskiego?).
