Dawno, dawno temu miałem plan dzielenia się z Czytelnikami listą przebojów Dzieł Sztuki Niepotrzebnej: szpetnej, nie liczącej się z zabytkowym otoczeniem lub krajobrazem, będących wyrazem bardziej miłości własnej fundatora czy artysty niż uwielbienia do sztuki. Potem jakoś sprawa zgasła. Trochę dlatego, że szpetoty, nawet promowanej na państwowym poziomie jest już tak dużo, że wolałem się skupić na przykładach miłych dla oka i duszy. Ale trudno: o megadewocjonalium górującym nad Ustroniem muszę napisać.
