sobota, 10 stycznia 2026

Siedem wycieczek po trzech latach. Wstęp i wycieczka pierwsza, czyli nadkomaskańska wycieczka reprezentacyjna.

Skończyłem właśnie wielkie porządki w zdjęciach i notatkach, więc mogę opublikować parę podsumowań i poleceń. Nie zostałem może ekspertem od Włoch, ale kilka spacerów i wycieczek na pewno mogę zareklamować. Dzisiaj wstęp i wycieczka pierwsza, a następne sześć, już gotowych, pojawi się w odstępach kilku dni. To, swoją drogą, częstotliwość od lat nie spotykana na tych łamach - zobaczymy, czy się uda.


W ramach tej serii nawiązanie do czegoś z 2022 roku (tego tutaj). Pokazałem wtedy siedem rekomendacji wycieczkowych po trzech miesiącach wycieczkowania. To teraz nawiązanie i rozwinięcie: siedem rekomendacji wycieczkowych po trzech latach wycieczkowania. Założenia są takie, że to pomysły dla tych z Was, którzy przyjadą sobie na kilka dni do Mediolanu, i szukają inspiracji na jednodniową wycieczkę gdzieś w okolice; że Mediolanu Wam reklamować nie trzeba, bo po co; że nie lubicie tłoku; że to muszą być wycieczki turystyczne, nie specjalistyczne; i że nie macie samochodu. To z tłokiem wyklucza szereg bardzo popularnych miejsc, ale jak lubicie tylko popularne miejsca, to przecież znajdziecie na ich temat dość dużo rekomendacji. Będzie pięć wycieczek górskich o różnym stopniu trudności i dwa pomysły na wycieczki bez chodzenia po górach.


Lista z 2022 roku okazała się zaskakująco dobra. Mimo dziesiątków wycieczek odbytych od tamtego listopada mogę teraz wziąć tamte rekomendacje i je rozwinąć. Wtedy miałem trzy rekomendacje na wycieczki w Triangolo Lariano - a od tego czasu moja sympatia do tego pasma tylko wzrosła, więc będą aż cztery. Rejs na Como włączyłem do jednej z tych wycieczek, za to dodałem inne jezioro. Dwie wycieczki w Campo dei Fiori złączyłem w jeden wpis, z Ticino zrezygnowałem, a myśl o Saronno rozwinąłem.

Pamiętajcie proszę, że w zimie wszystko jest trudniejsze: szlaki mogą się nie nadawać do przejścia, kolejki mają przerwy w kursowaniu, są remonty nabrzeży, itp. 


Numer 1. Brunate-Montepiatto-Torno, czyli nadkomaskańska wycieczka reprezentacyjna.

Uwaga: od stycznia do marca 2026 roku zamknięta jest kolejka do Brunate, i tak samo do marca 2026 roku w Torno nie zatrzymują się statki. Nie będę tego oczywiście aktualizować, ale kto by chciał od razu skorzystać z rekomendacji niech pamięta.

Tamtą dawną listę otwierał rejs po jeziorze Como. Ale jakby to robić, żeby i popływać statkiem, i i pochodzić po górach, i zobaczyć masę widoków, i jeszcze nacieszyć się jakimiś zabytkami. Takie Como w pigułce. Czy to da się zrobić? Tak jest! 

A, ten nagłówek powyżej to chyba pierwszy pogrubiony i wycentrowany nagłówek w 9-letnich dziejach tego notatniczka. Jak w dowcipie o Cyrankiewiczu: "co, ja się nie zmieniam?"


Popatrzcie tylko na tę mapkę zrobioną z pomocą podkładu z nieocenionych map.cz. Po kolei. Najpierw dojeżdżamy do Como pociągiem, najlepiej do stacji Como Lago (czyli z dworca Milano Cadorna).


Potem wyjeżdżamy kolejką do Brunate. Weźcie pod uwagę, że i Como, i kolejka są teraz ogromnie popularne, więc trzeba wybrać się możliwie wcześnie, żeby nie stać w długiej kolejce. Sprawdzcie też na stronie (https://www.funicolarecomo.it/) czy aby nie ma czasowego zamknięcia. Kolejka będzie teraz zamknięta z powodu remontu od stycznia do marca.


Sama kolejka to już atrakcja, a następnym etapem jest zachwycanie się widokami z Brunate na zachód, aż na Montę Rosę - panorama zachwyca i za entym razem - po czym ruszamy szlakiem w kierunku Montepiatto. Wąska ścieżka prowadzi nas stromymi zboczami masywu Boletto, przekraczając głęboko wcięte wąwozy rzek i mijając przysiółki. Jest na tyle przepaściście, żeby było emocjonująco, ale nie na tyle, by się trzeba było bać. Uwaga z wybieraniem się w mokrą czy tym bardziej śnieżną zimę, ale to chyba oczywiste w górach. Do tego wg map.cz szlak jest obecnie zamknięty, ale nie wiem, czy to ze względu na jakieś naprawy obecnych tu i tam zabezpieczeń, czy ze względu na porę roku.


Widoki pojawiają się rzadko, przy mijanych przysiółkach. Ale spokojnie, będą jeszcze, obiecałem! 


Wreszcie docieramy do Montepiatto. Formalnie część Torno, Montepiatto to jedna z dziesiątek małych osad położonych na zboczach Alp ponad wodami Como. Ta konkretna osada jest jednak wyjątkowa przez swoje rozproszenie. Większość takich górskich miasteczek to mały obszar kilkunastu czy kilkudziesięciu kamiennych domów, zajmujących na przykład małe wypłaszczenie zbocza. Tutaj domy rozrzucone są wśród zieleni na przestrzeni kilkuset metrów, a Montepiatto to wyjątkowa górska osada-ogród.


Tak to wygląda z drugiej strony jeziora, ze stoków Bisbino. Na środku jest Torno: tam za chwilę zejdziemy. A jak sobie pójdziecie wzrokiem od Torno w prawo i w górę, jak wskazuje zbocze, to nagle zobaczycie taką ni to kotlinkę, ni to wyżynę. To właśnie tam, wśród drzew, jest Montepiatto.


I po drodze, i w samym Montepiatto jest parę zacnych skał. Ta, na przykład, nazywana jest przez lokalsów Niedźwiedziem (Sasso dell'Orso), ale ja tu akuratnie widzę kapibarę.


Obiecałem więcej widoków, i są. W Montepiatto jest kościółek pw. św. Elżbiety. Kiedyś był nawet klasztor, ale historia (najazdy, uwaga, szwajcarskie) mu nie sprzyjała, i go zlikwidowano. Ale kościółek stoi na wysokim tarasie, a z tarasu widok, jak się patrzy. Jest San Primo (z prawej), jest Tremezzo (z lewej), jest błękit Como. Taras przy kościółku w Montepiatto należy do grona miłych memu sercu miejsc, gdzie sprawdzałem sobie sprawdziany (w tym samym gronie jest jeszcze m.in. wydma na kampinoskich Debłach). Te akurat sprawdziany były m.in. o końcu włoskiego faszyzmu, co bardzo stosowne, bo drogą w dole, na zachodnim brzegu Como, próbował uciekać do Szwajcarii Mussolini. 


Do Torno schodzimy sobie jedną z dwóch dróg. Ja polecam tę biegnącą na zachód od Montepiatto, ale jak kto woli. Torno, jak każde miasteczko nad Como jest samo w sobie piękne i całkiem zabytkowe, pełne schodków, kamienic, niespodziewanych widoków.


Jak ktoś bardzo lubi, to można do Como wrócić autobusem. Ale kto by tak zrobił, jeżeli można statkiem? Rejs po Como to przygoda o każdej porze roku, i w każdej pogodzie. Oto moja polecajka numer 1: reprezentacyjna wycieczka w góry nad Como. Jest kolejka do Brunate, jest ekscytujący górski szlak bez nadmiernego podchodzenia, jest górskie miasteczko, są widoki, jest rejs statkiem. A gdyby komuś było jednak za mało gór, to może przejść do polecajki drugiej.

Informacje praktyczne. Dojazd do dworca Como Lago pociągiem Trenord z dworca Milano Cadorna. Można też dojechać z dworca Milano Porta Garibaldi na dworzec Como San Giovanni, ale wtedy trzeba przejść się przez miasto (o nie, tylko nie spacer przez Como). Kolejka na Brunate jest obsługiwana przez mediolański transport publiczny ATM, co oznacza, że dotykają jej strajki komunikacji publicznej. Warto sprawdzać na stronie https://www.funicolarecomo.it/, albo prościej, wpisując w google słowa "brunate funiculare chiusura" i "sciopero" (chiusura, czyli zamknięcie, sciopero, czyli strajk), i sprawdzając najnowsze wiadomości. Jak wspominałem, kolejka jest w łikendy bardzo oblegana, więc na wycieczki z jej wykorzystaniem warto się wybrać wcześnie. Przy samym spacerze z powodzeniem przydadzą się mapy.cz, najlepiej offline (do Brunate dowiewa zasami zasięg ze Szwajcarii - uwaga!). Bilety na statek z Torno można kupić online. Najlepiej zrobić to z wyprzedzeniem, bo są ograniczone pule, a jednorazowe bilety na zwykłe statki kupuje się na określony dzień, nie na konkretny rejs, więc nie trzeba się martwić dokładną godziną (https://www.navigazionelaghi.it/). Można je też kupić w kasie na przystani (w Torno nigdy nie kupowałem), albo na pokładzie statku. Jeżeli coś się nie uda ze statkiem, to przez Torno jeżdżą do Como autobusy. Powrót z Como tak samo, jak dojazd.

Cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz