Na samochodach znam się mniej więcej tak, jak przysłowiowa świnia na przysłowiowym balecie. Ale nawet takiemu automobiloignorantowi jak ja trudno było nie zauważyć na prawie każdej wycieczce tego samochodu: bardzo wąskiego, zręcznie wspinającego się po krętych górskich dróżkach, lub już zaparkowanego w zakątkach lombardzkich Alp. Niech sobie piszą specjaliści, że Ferrari, czy Alfa Romeo - dla mnie najbardziej włoskim samochodem jest Fiat Panda.
sobota, 27 grudnia 2025
piątek, 12 grudnia 2025
Wycieczki niedokończone
Było, i się skończyło: znad środkowej Lury przeniosłem się nad górną Wisłę. A skoro tak, to po domknięciu famosissimej wyprawy wzdłuż Lury czas na kilka tekstogalerii podsumowujących i polecających. Będzie o najbardziej włoskim samochodzie, będzie przegląd kolejowy (jak mogłoby go nie być?), i będzie zbiór rekomendowanych wycieczek. Ale najpierw wycieczki niedokończone.
A, czwarta arcynajsławetniejsza wyprawa już się szykuje.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

