poniedziałek, 8 marca 2021

Jeszcze sławetniejsza wyprawa wzdłuż drugiej Smródki. Cz. 5, to jest przez Pruszków

Sporo czasu minęło od ostatniego odcinka naszej nadutrackiej wyprawy. Przez chwilę wydawało się, że przy kolejnym fragmencie będzie już nam towarzyszyła ciepła wiosna, a tu zaskoczenie: w sobotę spadło nawet pół ciuta śniegu i wiał bardzo zimny wiatr. Czym jest jednak zimno i nawet cały ciut, gdy wzywa Utrata?

niedziela, 28 lutego 2021

Nagłe kolekcje autora: wykusze, cz. 1

Do efektów mojego spaceru z 2019 roku - tego z Saksonii do Słowenii - należy odkrycie przeze mnie wykuszy. To znaczy: ja wiedziałem, że one istnieją, niektóre nawet bardzo lubiłem. Ale w w czasie drogi przez miasta Saksonii i Turyngii nagle odkryłem, ile ich jest, i jak piękne mogą być. Nagle zapałałem do tego elementu architektury wielką sympatią. Stąd już, oczywiście, tylko kilka kroków do urządzenia blogowego przeglądu w pięćdziesięciu częściach.

niedziela, 21 lutego 2021

À propos żurawi, wycieczka nad Jordan. Cz. 2

Hu-hu-ha, przez chwilę była prawdziwa zima, ale chyba sobie właśnie idzie. Kto za śniegiem i mrozem nie przepada, pewnie chętnie wybierze się na kolejny spacer nad górny Jordan. Też w zimie, ale takiej jakby cieplejszej. Tym razem poszukamy trochę ptaków, bo w końcu to miało się jakoś wiązać z żurawiami. Zdjęcia amatorskie - ale chyba oddają urok i koloryt miejsca. W drogę!

sobota, 13 lutego 2021

Jeszcze sławetniejsza wyprawa wzdłuż drugiej Smródki. Cz. 4, to jest w stronę miasta

I znów nad Utratę! Ostatni odcinek skończyliśmy nad zalewem w Komorowie. Mało brakowało, a nasza wyprawa skończyłaby się tam dramatycznym utonięciem w błotnym jeziorze, w które zmieniła się część remontowanych wałów. Daliśmy radę jednak przedostać się na pewny grunt i ruszyliśmy dalej, w stronę Pruszkowa.

niedziela, 7 lutego 2021

À propos żurawi, wycieczka nad Jordan. Cz. 1

Pamiętacie, jak parę tygodni temu szukaliśmy wspólnie źródeł Utraty? Widzieliśmy wtedy trzy żurawie, których piękny klangor niósł się nad nami przez długi czas. Tu i tam przy postach o tej wycieczce pojawiły się pytania co do zimowania i wędrówek żurawi. A to mi przypomina, że możemy się na chwilę wybrać nad nieco inną, nieco bardziej znaną rzekę. 

Co nie znaczy, że Jordan jest jakoś lepszy od Utraty... No, ale sławniejszy jest.