Pamiętacie, jak parę tygodni temu szukaliśmy wspólnie źródeł Utraty? Widzieliśmy wtedy trzy żurawie, których piękny klangor niósł się nad nami przez długi czas. Tu i tam przy postach o tej wycieczce pojawiły się pytania co do zimowania i wędrówek żurawi. A to mi przypomina, że możemy się na chwilę wybrać nad nieco inną, nieco bardziej znaną rzekę.
Co nie znaczy, że Jordan jest jakoś lepszy od Utraty... No, ale sławniejszy jest.
