Jeżeli o jakimś szczycie w beskidzkomakowskim rdzeniu - tym między Skawą a Rabą - można powiedzieć, że jest sławny, to jest to Koskowa Góra. Raz, że jest najwyższa, dwa, że są z niej piękne widoki. Nie wiadomo jak długo, bo za rok czy dwa rosnąca w okolicy zabudowa może wejść na sam szczyt, ale na razie jest pięknie.
Krygowski napisał: "(...) Koskowa Góra wybija się na pierwszy plan nie tyle wysokością (...), lecz wyjątkowej piękności widokiem. Jest to widok prawdziwie wszechstronny, panoramiczny. Jej naga, polanami pokryta kopuła szczytowa, dzięki centralnemu położeniu umożliwia wgląd na wszystkie strony świata."
W 2021 roku przeszedłem przez Koskową z południa na północ, idąc od Jordanowa w stronę Krakowa. Tym razem (w połowie czerwca) szedłem - jak może pamiętacie, mimo oszałamiającego tempa opowieści - z Suchej Beskidzkiej. Cały dzień unikałem ulewy z tym tylko zastrzeżeniem, że wieczorem już nie uniknąłem. I trochę zmokłem, bo myślałem, że mam pelerynę, a nie miałem. No, ale jak już doszedłem na szczyt - chlup, chlup - to rozbiłem namiot, i postanowiłem obejrzeć wschód słońca.
Jeżeli chodzi o widoki z Koskowej Góry, to należy sobie wyobrazić zakonnika z wygoloną tonsurą. Na szczycie jest tonsura - polanka otoczona niewysokim zagajnikiem. A że sam szczyt jest dość płaski, to z tej polanki nic nie widać, i po widoki trzeba się przejść w różne strony. Najpiękniejszy jest widok na południowy wschód, ale to za chwilę - najpierw spójrzmy na północny wschód. Widać tam nieodległy szczyt Parszywki, zza którego o w pół do piątej wyjrzało słońce.
Jak już wyrzało, to przeniosłem się na drugą stronę zagajnika. Widać stąd najpierw ciąg dalszy koskowego grzbietu z masywem Kotonia (mniej-więcej w trzech czwartych szerokości zdjęcia), a za nim, już za Rabą, płaski z tej perspektywy grzbiet Łysiny i Lubomira.
Najpiękniejszy, jako się rzekło, jest widok na południowy wschód. Podchodząca pod Koskową dolina Bogdanówki otwiera nam wgląd w stronę Beskidu Wyspowego i kawałka Gorców. Gdy spojrzymy na fragment tego widoku...
...bez trudu rozpoznamy górującą nad panoramą sylwetkę Mogielicy, a wokół kilkanaście znanych Wam lepiej lub gorzej szczytów i masywów: Śnieżnicę, Lubogoszcz zasłaniający częściowo Ćwilin, grzbiet Krzysztonowa, wreszcie Strzebel z Zembalową przed nim.
Z Koskowej widać również, a jakże, Babią Górę, z jej północnymi zerwami malowniczo oświetlonymi wschodzącym słońcem.
Ponieważ przemokłem, postanowiłem resztę wycieczki w stronę Parszywki i Kotonia odłożyć na później, i tym razem zejść do pociągu. Ogarnąwszy się więc ruszyłem kilkadziesiąt minut później na południe, niebieskim szlakiem.
O, i jeszcze taki widok na całe pasmo Policy, wspinające się od doliny Skawy pod Osielcem w stronę Babiej Góry.
Widoki, jak to późnowiosennym rankiem po burzy, bardzo urokliwe.
Podobnie jak kawałek szlaku między Koskową a Jabconiową.
Na Koskową wróciłem miesiąc później, w związku z czym:
Cdn.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz