Skoro miło grzebało mi się w zdjęciowych archiwach przy okazji Chuli, czemu miałbym tego nie powtórzyć przy okazji Wielkiejnocy? Co prawda te i inne chrześcijańskie święta obchodzę dość umiarkowanie, ale krajoznawstwo i kalendarz wzywają: wybierzmy się wielkanocnie do Jerozolimy. Za ilustrację posłużą nam zdjęcia z moich pobytów tam w 2009, 2011 i 2015 roku.
niedziela, 4 kwietnia 2021
środa, 31 marca 2021
Przedwiośnie: Radziejowice
Zimę chyba już mamy za sobą... (?) By to uczcić i przestać podziwiać tylko atrakcyjne blokowiska Warszawy, wybrałem się - a dokładniej wybraliśmy się - w łikend do dwóch mazowieckich parków. W sobotę byliśmy w Radziejowicach, w niedzielę w Nieborowie. I tak pojawiła się okazja, by bez większego komentarza pokazać środkowopolskie przedwiośnie. Dziś zapraszam do Radziejowic.
A, i może od razu zaznaczę: Nieborów jest w województwie łódzkim, ale na Mazowszu. Serio-serio. O różnicy była kiedyś mowa.
sobota, 27 marca 2021
Jeszcze sławetniejsza wyprawa wzdłuż drugiej Smródki. Cz. 6, to jest po bardzo płaskim
sobota, 20 marca 2021
Zajrzyjcie do Kokuszki
Dziś będzie bardzo krótko, choć wyjątkowo: reklamuję film. On też jest krótki, ale nie szkodzi, bo ładny i o ładnym miejscu. Otóż Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Piwnicznej-Zdroju zrobił film o położonej na stokach Beskidu Sądeckiego Kokuszce. I żeby było jeszcze sympatyczniej, jedną z autorek filmu jest koleżanka z kursu przewodnickiego i znakomita przewodniczka beskidzka, Anna Szpiczyńska. A żeby było jeszcze-jeszcze sympatyczniej, to dołożyłem do tego filmu swój mikrokamyczek: pomogłem przepisać akt lokacyjny, wystawiony "(...)w Warszawie, dnia 1 m-ia sierpnia Roku Pańskiego tysiącznego pięćsetnego siedmdziesiątego i panowania naszego czterdziestego pierwszego" przez JKM Zygmunta Augusta. I jestem w napisach końcowych, za co dziękuję.
Więc zapraszam: zajrzyjcie do Kokuszki!
poniedziałek, 15 marca 2021
Nagłe kolekcje autora: wykusze, cz. 2
Przeglądanie wykuszy sprawiło mi większą radość, niż sądziłem. Jeżeli i Wam się podobają - to ruszajmy dalej w wykuszową drogę. Głównie do Niemiec, ale ciut też do Czech i na Słowację.



