Na ten wschód słońca zbierałem się długo. No, pewnie, nie ma co przesadzać - są takie, o których myślę od wielu lat, i dotąd nie wyszło. Ale chodzi o to, że jak pierwszy raz jechałem na zawodowe zwiady do Mediolanu w maju, to już wtedy sobie wymyśliłem, żeby po załatwieniu tychże zwiadów wybrać się na Monte San Primo. Ale wtedy w prognozach były burze, a one raczej nie służą wschodom słońca w górach. Ale, tradycyjnie, choć się odwlokło, to nie uciekło.
