Za nami cztery polecenia wycieczek w Triangolo Lariano, czyli w góry nad jeziorem Como. Dzisiaj zmieniamy jezioro, i wybieramy się nad to Większe. Tekst szczegolnie polecam ornitologom: będzie o orle z polenty!
Muszę wytłumaczyć zmianę jeziora. Nie zrozumcie mnie źle: jezioro Como jest jednym z najpiękniejszych znanych mi miejsc. To nie jest jedna z tych atrakcji, do której walą tłumy, i w sumie nie bardzo wiadomo po co. Nad Como wiadomo. Przyroda stworzyła cudowne jezioro i cudowne góry, a pokolenia Włochów to wszystko jeszcze ozdobiły. Ale rzecz w tym, że to zdanie podzielają miliony ludzi, i wiele miejsc nad Como nie nadaje się już do zwiedzania. Pewnie, w dzień powszedni, w kwietniu czy listopadzie, ale założenie tej listy jest takie, że raczej macie dzień wolny w weekend. Ale jest na to rada. Chcecie zobaczyć alpejskie jezioro, pojechać kolejką, zjeść polentę, przepłynąć się statkiem, zobaczyć wspaniałe widoki? To wszystko nad Lago Maggiore.
Nad Maggiore są też miejsca zasłużenie popularne (choć i tak mniej zatłoczone w porównaniu z Como czy Varenną). Należą do nich Stresa i Wyspy Boromejskie, jeden z dwóch archipelagów na jeziore. Ja skorzystam z Wysp Boromejskich tylko po to, by Wam z jednej z nich pokazać Laveno i górujące nad nim Sasso del Ferro. Tam jest pół mojej rekomendacji.
Do Laveno dojeżdżamy sobie wygodnie pociągiem z dworca Milano Cadorna. To dość długa trasa (przyspieszony pociąg jedzie 1,5 godziny), ale sama w sobie bardzo piękna. Pociąg dowozi nas nad brzeg jeziora, a z dworca już tylko parę kroków (no, kilkaset metrów, w tym ciut ulicą pod górę) do dolnej stacji kolejki na Sasso del Ferro. To kolejka jedyna w swoim rodzaju: nie krzesełkowa, nie kabinowa, tylko kubełkowa. Ja nie wiem, oczywiście, czy to się tak profesjonalne nazywa, ale spójrzcie sami - co to jest, jak nie kubły na śmieci?
Kolejka wywozi nas pod szczyt Sasso del Ferro. Wyjątkowo nie będę Was zachęcać do zdobywania tego szczytu: nie jest szczególnie ciekawy. Zostańcie na górnej stacji kolejki, gdzie jest kawiarnia, i restauracja.
W restauracji są same pyszności lombardzkiej kuchni. W tym, oczywiście, polenta. Jakby ktoś chciał przebąknąć, że polenta jest w kuchni włoskiej mniej ważna od makaronu, to niechże ten ktoś nie żartuje; o makaronie nie ma u Dantego, a o polencie jest: "...Orzeł z Polenty wziął ją w dziób swój orli..." ("Piekło", Pieśń XXVII). Widzieliście już orła z białej czekolady, to teraz jeszcze macie z polenty! [1]
A jakie przy jedzeniu widoki! Okej, akurat muszę trochę oszukać, bo jak byłem dwa razy na górze, to akurat nie było zbyt dobrej widoczności. Ale możecie sobie popatrzeć na ten widok z dołu, i sobie bez trudu wyobrazicie. Val d'Ossola (za masztem jachtu) prowadzi do serca wysokich Alp, między Alpami Pennińskimi (z lewej) a Leopontyńskimi (z prawej). Gdzieś tam w głębi jest sławetna przełęcz Simplon, jedno z najbardziej znanych kolejowych przejść przez Alpy.
Ale skoro już jesteśmy na dole, to przepłyńmy się na drugą stronę, do Piemontu. Jeżeli wybierzecie się na tę wycieczkę odpowiednio rano, to dacie radę spokojnie i wjechać na górę, i zjeść, i popłynąć na drugą stronę. Tam zresztą też można zjeść.
Verbania to piękne miasto, z szeroką promenadą nad jeziorem, malowniczymi zakątkami, i dobrymi lodami. Czego chcieć więcej? Pozostaje nam nacieszyć się tym, przepłynąć z powrotem jezioro, i wrócić do Mediolanu.
Informacje praktyczne. Dojazd pociągiem Trenord z dworca Milano Cadorna do stacji Laveno Mombello Lago, i stamtąd też powrót. Informacje o kolejce na Sasso del Ferro można znaleźć tutaj: https://www.funiviedellagomaggiore.it/en/funivia; tak samo jak w przypadku Brunate, do marca będzie teraz przerwa techniczna. Promy z Laveno do Verbanii obsługuje ten sam przewoźnik, co na Como (https://www.navigazionelaghi.it/). Ponieważ to nie statki turystyczne, a ważne dla lokalnego transportu promy, kursują często, świątek-piątek. Do Stresy, skąd można dostać się na Wyspy Boromejskie dojazd też z Mediolanu, z dworca Porta Garibaldi.
Cdn.
[1] Tłumaczenie Juliana Korsaka, za Wolnymi Lekturami. Tam chodzi o Gwidona z Polenty, ale ciiiicho, nie psujmy wyobrażania sobie orła z polenty









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz