Ale jak to? Co to za rekomendacja? Przecież jesteśmy w "jakimś mieście", jesteśmy w Mediolanie! Ja wiem, ja rozumiem. Ale właśnie o to chodzi. Jeżeli jesteście już kilka dni w Mediolanie, a może byliście wcześniej kilka dni w Rzymie, Florencji, Neapolu - skorzystajcie z okazji, i wybierzcie się do jakiegoś innego, mniejszego i mniej znanego miasta. To moja siódma i ostatnia wycieczkowa rekomendacja.
Nie ma znaczenia, co sobie wybierzecie. To może być Novara (na zdjęciu powyżej), to może być Lodi, to może być Crema czy Vercelli. O, albo Monza. To może być też Saronno, które niezmiennie, tak samo jak na liście z 2022 roku bardzo polecam.
Rzecz w tym, żeby skorzystać z okazji i zobaczyć jak wyglądają małe i średnie miasta we Włoszech. Bo Mediolan, jak każde miasto dotknięte masową turystyką daje mocno fałszywy obraz. Do tego są tłumy. A zabytki - zabytki Mediolanu są wspaniałe, ale przecież we Włoszech wszędzie są wspaniałe zabytki. Wsiądźcie więc w pociąg i pojedźcie gdzieś. Może do Monzy, która słynie powszechnie z toru Formuły 1, a ma też olbrzymi park wokół wicekrólewskiego, gubernatorskiego, i królewskiego pałacu (na zdjęciu), wspaniałą farę gdzie przechowuje się Żelazną Koronę Longobardów, i która w ogóle jest ładna.
Może do Vercelli, zobaczyć późnoromańską bazylikę św. Andrzeja (na zdjęciu) i katedrę z ottońskim krucyfiksem z X wieku. Jak my tam pojechaliśmy, to całkiem przypadkiem trafiliśmy na wielki festyn i turniej rycerski (też na zdjęciu; o Vercelli było tutaj). We Włoszech cały czas coś się dzieje wśród lokalnych społeczności, ale żeby to zobaczyć, trzeba się wydostać z ubitego turystycznego szlaku. Skoro o tym szlaku mowa, to na liście "jakichś miast" w tej rekomendacji nie ma Bergamo. To piękne miasto, sławne całkiem zasłużenie, ale jego zwiedzanie to teraz przyjemność podobna do spaceru po Piazza San Marco w łikend w środku sezonu.
Można pojechać do Lodi, westchnąć za Napoleonem, i zobaczyć tamtejszy rynek. Ja rozumiem oczywiście, dlaczego Florencja czy Wenecja są takie sławne - ale przecież Piazza della Vittoria w Lodi to zachwycająca przestrzeń. Dla polskich krajoznawców taka wycieczka będzie jednak dość smutna, bo boleśnie przypomina Polakowi, jak bardzo nie umiemy w miasta. I nie, nie chodzi że Potop i druga wojna światowa, chodzi też o to, jak dzisiaj bardzo nie umiemy wspólnie rozwijać średnich i małych miast. Lodi (45 tysięcy), Crema (34 tysiące) czy Vercelli (46 tysiące) są wielkości Ostrołęki (48 tysięcy), Zduńskiej Woli (39 tysięcy) czy Starachowic (44 tysiące). Porównanie już na poziomie dojazdu wypada przykro.
Cremona to oczywiście nie jest nieznane miasto (Stradivari był z Cremony), ale tego pięknego miasta nie dotknęła na razie lombardzka masowa turystyka, kursująca w trójkącie Mediolan-Como-Bergamo. Więc może właśnie do Cremony się wybierzecie? Katedra z imponującą ceglaną wieżą, muzeum lutnictwa z regularnymi koncertami, festiwal nugatu (Festa del Torrone, w listopadzie). Żadnej z tych rzeczy nie ilustruje paleta parmezanu. Ale jak nie chcieliście nigdy zobaczyć palety parmezanu, to nie wiem, co robicie ze swoim życiem.
A jak lubicie miasta o smakowitych nazwach, to wybierzcie się do Cremy. My właśnie pojechaliśmy tam trochę dla żartu, a trochę dla ciastek, a okazało się znowu, że to jest piękne, zabytkowe miasto, obok Bergamo zachodnia rubież dawnej weneckiej Serenissimej.
No, i czemu miałbym nie polecić Saronno? Raz, że macie z pomocą tego bloga rzeczowy przewodnik po większości jego zabytków (słowo kluczowe Saronno: tutaj). Dwa, że to tylko dwadzieścia minut jazdy pociągiem z dworca Milano Cadorna. Trzy, że saroneńskie sanktuarium (na zdjęciu) to jest serio zabytek znakomitej klasy. A cztery, że to dobry przykład, że mniejsze miasto w wielkiej aglomeracji nie musi być sypialnią. Mogę Wam polecić restauracje i kawiarnie - dajcie znać, jakbyście się wybierali.
Informacje praktyczne. One oczywiście zależą od wybranego celu wycieczki, ale do każdego z wymienionych miast dojedziecie bez trudu pociągiem. Do Cremony, Cremy, Lodi, Monzy, Novary dojazd pociągami Trenord; do Vercelli jeździ ogólnonarodowa Trenitalia.
O, i tak to wygląda: moje siedem pomysłów na jednodniowe wypady z Mediolanu. Jest i coś dla tych co lubią góry, i lubią jeziora, i lubią zabytki, albo i wszystko na raz. Sporo rzeczy się nie zmieściło: taki los spotkał na przykład wycieczkę nad Ticino i niezliczone kanały jej towarzyszące. Nadal lubię, ale z siódemki wypadło. O, albo wycieczka do południowego bieguna Szwajcarii (tutaj)!
Jakby się zmieniła się ta lista, gdyby jednak założyć, że macie do dyspozycji samochód? Tak dużo by się nie zmieniło, bo w Lombardii jest naprawdę świetny transport publiczny. Myślę, że wtedy poleciłbym jeszcze wycieczkę na Monte San Primo z dojazdem na Colma di Sormano. Gdy ma się samochód, najwyższy szczyt Triangolo Lariano staje się bardzo łatwo dostępny (autobus na północne zbocza jest bardzo sezonowy). Wspomniałbym też o Orcie, Świętej Górze nad jeziorem o tej samej nazwie. I tak dalej, i tak dalej.
Korzystajcie, i pytajcie w razie potrzeby. Do zobaczenia!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz