poniedziałek, 17 lipca 2017

Kilometr 272, Tyniec

Królewski Kraków od samego początku polskiej państwowości (a może i wcześniej?) obrastał we wspaniałe klasztory. Najbardziej malowniczo położone są siedziby dwóch zakonów kontemplacyjnych, zamykające dawną stolicę od zachodu: Bielany kamedułów i Tyniec benedyktynów. Kiedy dokładnie powstał Tyniec, nie wiemy. Było to w każdym razie w dobie odbudowy państwa pierwszych Piastów po jego kryzysie z lat 30-tych XI wieku. Długosz podaje rok 1044; na pewno zbliżamy się do tynieckiego tysiąclecia.


sobota, 15 lipca 2017

Kilometr 248, Kraków

Do Krakowa wchodziłem etapami. Najpierw w oddali pojawiły się potężne kominy Nowej Huty, latarnia morska dla tych, których droga pod Wawel biegnie od wschodu (od zachodu odpowiednikiem jest kamedulski erem na Bielanach; co piękniejsze, zostawiam do decyzji Czytelników). Potem był Potok Kościelnicki, który w 1815 roku decyzją Kongresu stał się granicą Królestwa Polskiego i Wolnego Miasta Krakowa, a tym samym, po klęsce nieudanego powstania z 1846 roku - rubieżą, gdzie stykała się władza carów i austriackich cesarzy. Wreszcie granice samego miasta, zaskakująco daleko wysunięte tutaj na wschód.


czwartek, 13 lipca 2017

Kilometr 177, Kazimierza Wielka

Kończąca się droga przez Ponidzie obfitowała w piękne widoki i spotkania. Wśród nich na czoło wysuwa się oczywiście dwugodzinna rozmowa w Muzeum Regionalnym w Pińczowie. Miałem zaszczyt i przyjemność rozmawiać tam z p. dyr. Jerzym Znojkiem, pastorem Sławomirem Barańczykiem z Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej oraz p. Teresą Znojek, pasjonatką lokalnej historii. Rozmawialiśmy o  Reformacji, jej dziełach - na czele ze wspaniałą Biblią, przetłumaczoną w Pińczowie, a wydaną w 1563 roku w Brześciu. 


poniedziałek, 10 lipca 2017

Kilometr 130, Pińczów

Dzięki pięknej, niezbyt upalnej i umiarkowanie tylko deszczowej (współczuć jednak należy roślinności i rolnikom) pogodzie udało mi się w ostatnich dwóch dniach pokonać dystans planowany roboczo na trzy. Korzystam teraz z chwili czasu na zwiedzanie Pińczowa, kojarzącego mi się z Jerozolimą. Dlaczego? O tym niżej. 

sobota, 8 lipca 2017

Kilometr 72, Raków

Dawne Sarmackie Ateny, miasto założone jako pomnik tolerancji, a podniesione do swej chwały przez braci polskich z pewną nieśmiałością i lękiem podchodzi do swej przeszłości. Tuż po przejściu granic miasta napotykamy drogowskaz, kierujący nas na Święty Krzyż. Jedźcie tam, nie tutaj, to tylko 23 kilometry. Niby tylko chochlik z życia drogowców, ale symboliczny. Raków raptem przed kilkoma dniami obchodził 450-lecie lokacji. Z programu wynika, że było dość... zwyczajnie.