Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemia dobrzyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemia dobrzyńska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 stycznia 2019

Dla odmiany na zachodnich kresach Mazowsza (i na ziemi dobrzyńskiej)

Po postoju w Rokiciu zapraszam na małą galerię zdjęć ze spaceru z powrotem do Płocka. Choć zamknięta już bezśnieżna zima ma piękno dość niekanoniczne, to jednak od lat bardzo lubię jej kolory i nastrój. 

wtorek, 8 stycznia 2019

Romańskie przyczółki. Cz. 4, to jest aneks

Tuż obok wejścia do kościółka w Rokiciu stoi sympatyczny pomnik. Wystawiono go zaledwie kilka miesięcy temu, w styczniu 2017 roku i poświęcono Stanisławowi Murzynowskiemu. Murzynowski urodził się w Suszycach (dziś części Włocławka), jego rodzina wywodziła się z nieodległego Murzynowa - znanego z kolei warszawskim geografom jako placówka Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych. Był pierwszym tłumaczem części Pisma Świętego z języków oryginalnych na polski.

piątek, 4 stycznia 2019

Romańskie przyczółki. Cz. 3, to jest Rokicie wewnątrz

Wejdźmy do środka rokickiego kościółka. Kościół pw. św. św. Piotra i Pawła nazywany jest często błędnie kościołem św. Małgorzaty. Pomyłka wynika z różnicy między wezwaniem kościoła a parafii. Ta jest rzeczywiście parafią pw. św. Małgorzaty. Tak samo jest na warszawskim placu Narutowicza: popularnie nazywana kościołem św. Jakuba świątynia nosi w rzeczywistości wezwanie Niepokalanego Poczęcia NMP. 

środa, 2 stycznia 2019

Romańskie przyczółki. Cz. 2, to jest Rokicie z zewnątrz

Bardzo wiele lat temu dowiedziałem się z przewodnika Lechosława Herza pt. "Mazowsze" o kościółku w Rokiciu1. Później sprawdziłem, że zabytek leży już za Skrwą, czyli właściwie nie na Mazowszu, a na ziemi dobrzyńskiej. Jeździłem sobie tu i tam, a jakoś do Rokicia nie miałem po drodze. Wreszcie przyszły moje ulubione wolne dni w roku i pojechałem. Nie było łatwo, bo w podpłockim Brwilnie utknąłem na godzinę łapiąc stopa. Ale udało się i załapałem się nawet na końcówkę porannej mszy.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Romańskie przyczółki. Cz. 1, to jest przegląd

Lubię granice, to się daje przy różnych okazjach odczuć. Szczególnie te, których na pierwszy rzut oka nie widać: styki krain historycznych, wododziały, linie spotkania wyznań. Przez Polskę przebiega mnóstwo takich granic. Czasami można z ich pomocą podkreślić, że jesteśmy w sercu Europy (tere-fere), częściej zobaczyć wyraźnie, że byliśmy lub jesteśmy kresem. To nie musi być ocena, to raczej stwierdzenie ciekawego faktu. Tak jest z Wisłą i sztuką romańską.